Wedle ministrów od edukacji od 2014 roku mają w naszym pięknym kraju obowiązywać e-podręczniki. Wedle założeń mają one zachęcić młodych ludzi do nauki, bo skoro spędzają tak dużo czasu przed komputerem i są nim wyraźnie zafascynowani, to jak zobaczą takie cudo z prawdziwą wiedzą i multimediami, nie będą się mogli oprzeć nauce. Piękna argumentacja! Wynika z niej, że za kilka, kilkanaście lat młodzi ludzie z naszego kraju będą gigantami nauki, a mądrością będą zaginać inne nacje. Pozazdrościć nam! Niedługo wyprzedzimy, dzięki wykształconym na e-podręcznikach inżynierom, Stany Zjednoczone, Chiny a nawet Japonię i Koreę Południową!
Zastanawia mnie, kto to wszystko wymyślił i przekonał ministerstwo? A może sami to wymyślili? W końcu tworzenie podręczników będzie w gestii państwa. A skoro tak, to pewne jest, że ministerialni urzędnicy będą musieli komuś zlecić opracowanie tychże podręczników. Sami tego nie zrobią. Wraz ze zleceniem powędruje ciężka, państwowa (czyli niczyja) kasa. Ale zanim powędruje, to odpowiednie kwoty będą się musiały znaleźć w kieszeniach (prywatnych) urzędasów. To się nazywa pomysł!
A co do podwyższenia poziomu edukacji, to jest to mrzonka. Każda reforma edukacji miała służyć podwyższeniu poziomu nauczania. A rezultat jest odwrotny. Z każdym rokiem absolwenci szkół, poczynając od podstawówek na studiach wyższych kończąc, są delikatnie mówiąc coraz gorzej wyedukowani. Rzekłbym nawet, że spora część młodych magistrów, inżynierów, lekarzy itd. to kretyni.
Główna zasługa przysługuje państwu. To właśnie poszczególnym rządom zależy na tym aby w kraju żyło coraz więcej wąsko wyspecjalizowanych cymbałów. To bardzo ułatwia rządy. Porządnie przeprowadzona kampania medialna, przekona wystarczającą liczbę "niezdecydowanych" prawie do wszystkiego. Wystarczy tylko na utrzymać edukację na "wystarczająco wysokim" poziomie.
Znów z otchłani bibliotecznej nie mogę oprzeć się przed słowem komentarza - po trzykroć prawda! Nauka już od dawna działa na zasadzie przedsiębiorstwa - generujesz publikacje i konferencje, to generujesz pieniądze. Jak ma się to do samego poziomu tysięcy konferencji o sadzeniu grochu, wie każdy zainteresowany... Podobnie z edukacją. Przede wszystkim fatalnie i niepostrzeżenie znaleźliśmy się w takiej sytuacji, że uczeń nie może już korzystać z książki po starszym bracie, bo z roku na rok zmieniają się programy i obowiązujące podręczniki. Nawet nie trzeba węszyć, by wiedzieć, po co sięgają urzędnicy takimi pomysłami. Jeszcze bardziej fatalne jest to, ze w cyfrowej wersji podręcznika znajdzie się dokładnie to, za co zapłacił... - no właśnie, kto?
OdpowiedzUsuńA może warto zerknąć w przeszłość panów Olechowskiego, Kwaśniewskiego i Palikota a tam poszukać pewnych organizacji trzymających kasę? Pewnie są one fasadą, ale zaproszenie od nich na zlot nobilituje rodzimą wierchuszkę.
OdpowiedzUsuńA kto zapłacił i będzie płacił oprócz podatników? Hmmm... Kto chce zrobić z europejskich krajów jeden twór polityczny?