Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

środa, 6 czerwca 2012

Koloryzowanie rzeczywistości

czerwca 06, 2012 Posted by Onufry Okowita , , No comments

W jednej z książek Chrisa Buncha, zatytułowanej chyba "Rogaty wojownik", którą przeczytałem zanim pod nosem pojawił mi się pierwszy wąs, wyczytałem jak niesamowitą wyobraźnią mogą być obdarzeni faceci. Otóż w jednej ze scen rozgrywającej się w karczmie, tęgo popijając miód z rogów, rozmawiają (czytaj wrzeszczą do siebie) dwaj doświadczeni wojownicy. Jeden z nich, z widocznym ubytkiem ręki, opowiada jak też ją stracił. A było to tak: Zbyt wielu wrogów następowało na niego. Stracił już włócznię i dość szybko tracił oddech. Ale, jako że miał głowę nie od parady, chwycił w garść topór, tą właśnie rękę sobie obciął po czym rzucił nią we wrogów. Potem było już łatwo. Ręka wysiekła jedną połowę, on drugą i tyle. Od razu ostrzegam. Kiepściuchna ta książka, ale akcja w niej wprost pędzi.
Rosjanie podczas I wojny światowej mieli swojego bohaterskiego Kozaka. Zwał się on Kuźma Kriuczkow. Jego cechą szczególną było to, że na jedną lancę nabijał zazwyczaj siedmiu Niemców. Podczas II wojny światowej, niektórzy bohaterowie w walonkach potykali się i z tysiącem czołgów. Ilustruje to stary dowcip, który opowiedział mi ponad dwadzieścia lat temu Marek Mrugała.
"Siedzą żołnierze soweiccy w ziemiance i krzepią się słoniną i samogonem. Nagle wpada młody i niedoświadczony Waniusza i krzyczy:
- Towarzyszu dowódco! Czołgi!
- Ile?
- Dwa!
- Oj, nie denerwuj synku!
I wracają do ulubionego zajęcia. Chwilę potem znowu wpada Waniusza i krzyczy:
- Dziesięć!
Dowódca się zainteresował i mówi do największego:
- Griszka weź granaty i rozgoń czołgi!
Zakurzyli. Wraca Grisza, a dowódca:
- No i co? Rozgoniłeś czołgi?
- Tak!
- To połóż granaty!"
Wszystkie te opowieści łączy jedno. Są przejaskrawionym łgarstwem. Czytam obecnie książkę Suworowa "Cień zwycięstwa" i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że wersja historii, którą karmią nas w szkołach (nie wiem czy na uniwersytetach też), i serialach dokumentalnych pokazujących II wojnę światową, jest takim samym łgarstwem. A skoro przez tyle lat można było robić z fałszu prawdę, to powolutku przestają mnie dziwić ściemy uprawiane przez rodzimych polityków. Co z tego bowiem, że bez problemu możemy wytknąć jednemu, czy drugiemu, że łgał. I tak za kilka lat do podręczników historii wejdzie ich wersja, nie nasza.

0 komentarze:

Prześlij komentarz