Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

piątek, 13 lipca 2012

Interesy i interesiki

lipca 13, 2012 Posted by Onufry Okowita , , , No comments

W zamierzchłych czasach, gdy jeszcze walczyłem z doktoratem, usłyszałem od osobniczki zajmującej się pozyskiwaniem dokumentów dźwiękowych w Bibliotece Narodowej bardzo intrygujące pytanie. Zapytała mnie mianowicie czy wiem jak wiele płyt z kompozycjami Chopina jest wydawanych każdego roku na świecie. A potem, gdy potrząsnąłem przecząco głową, czy spodziewam się, że Biblioteka Narodowa będzie sprowadzać płyty z muzyką wielkiego kompozytora z Peru? Powiedziałem, że owszem i wyszedłem.
Upewniłem się wtedy, że Biblioteka jest Narodową tylko z nazwy. Że prowadzi dziwaczną politykę gromadzenia niewiele mającą wspólnego z jej obowiązkami zapisanymi w ustawach. Oczywiście tego napisać nie mogłem. Jedna pani, zna drugą panią, a ta kolejnego pana i gdyby ta się obraziła, to ten pan...
A kurwa z tym! Co te układziki mają wspólnego z prawdą naukową? No ale dlaczego się dziwiłem, że pracownikom Narodowej nie chce się szukać i sprowadzać poloników, skoro nie mieli ochoty opracowywać nagrań pochodzących z Polski. W dobrym wykonaniu młodych, obiecujących polskich artystów, którzy wzięli na warsztat dzieła polskich kompozytorów, które na dodatek nie pyły nigdy wcześniej nagrane. Absolutne premiery, przysłane w ramach egzemplarza obowiązkowego, leżały zakurzone gdzieś w magazynie, bo komuś, coś nie podpasowało. Aby wyjaśnić sprawę, napisałem do właściciela wydawnictwa Acte Prealable z pytaniem czy zgodnie z obowiązkiem ustawowym wysyła do Narodowej to co powinien. Odpisał, że przez kilka lat wysyłał, ale skoro w katalogu nie znalazł się opis żadnego z wyprodukowanych nagrań, to przestał. No i miał rację! Przez jakiś czas zastanawiałem się co kierowało pracownikami Narodowej, że wydawnictwa Acte Prealable parzyły ich w łapska. Potem zacząłem czytać wstępniaki "Muzyki 21", które pisał właściciel wzmiankowanego wydawnictwa. I wszystko stało się jasne! Pisząc oględnie nie miał i nie ma zrozumienia dla układów, układzików i korupcji panującej na styku Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i jego interesariuszami. A skoro nadepnął na odcisk jednej pani, a ta poskarżyła się innemu panu, to...

0 komentarze:

Prześlij komentarz