Niejaki Robert Mazurek pisujący w tygodniku z błędami w tytule sporządził alfabet mypinga, który okrutnie mnie zainteresował. Z dziecięcych lat pamiętam jak rubaszny Smok Wawelski i gadatliwy kucharz Bartłomiej natknęli się na stadu niezwykle interesujących stworzeń zwanych mypingami. Według niepotwierdzonych pogłosek owe mypingi, które okazuje się istnieją naprawdę, mają w zwyczaju całymi stadami popełniać samobójstwa kończąc żywot w lodowatych wodach. Okazuje się jednako, że nie wszystkie mypingi kończą swój żywot w ten jakże ciekawy sposób. Część z nich żyje sobie niemal beztrosko w Polsce. Kim owe mypingi są? Ponoć to młode wyształciuchy emigrujące stadami ze wsi i małych miasteczek do dużych miast w celu zrobienia kariery w korporacjach. Jak takiego rozpoznać? Wspomniany Mazurek sporządził alfabet mypinga, który ma go świetnie opisać. Jako, że swego czasu również mieszkałem na wichurze i wyemigrowałem do miasta zrobić karierę w korporacji UMCS, pomyślałem, że też jestem mypingiem. Mazurek zaproponował do określenia mypingów słowa klucze, których mypingi pożądają, i oto co się okazało (pisownia Mazurka):
Account - w Ernście albo Prajsie - nie wiem co to za cholera;
Apartamentowiec na strzeżonym osiedlu - byłem dwa razy. Raz gdy wracając z baru piwnego nie zdołałem dotrzeć do domu i... nerki wygrały, drugi raz gdy naprawiałem komputer kandydatkom na leminżyce;
Auris - to ponoć Toyota - nie wiem jak wygląda;
Coelho Paolo - modny pisarz i tu biję się w piersi. Nie czytałem cholernika!
Czianti - ponoć wino;
Ekspreso - nie znoszę paskudztwa;
Fejs - używam, ale nie chwalę się nie posiadanym Aurisem, ani zdjęciami zrobionymi smartfonem;
Frank (szwajcarski) - chyba widziałem kiedyś na fotce w necie;
Gej - nie wiem czy znam, a gdybym znał nie chwaliłbym się znajomością;
Gnoczczi - ?
Hipsterzy - znowu ?
Ikea - widziałem kiedyś z daleka;
Kaczafi - to mnie rozbiło. Okazuje się, że nie lubię go podobnie jak mypingi, ale jest on dla mnie jedynie prezesem Kaczyński i ma się do Kadafiego jak kozia dupa do silnika promu kosmicznego;
Lunch - swego czasu na czwartym roku studiów urządzaliśmy w pokoju 511 w Grzesiu "czwartkowe lunchy u Piotra" gdzie przy dziesiątkach browarów podrygiwaliśmy w rytm Kultu;
Nordic walking - taaa;
Open'er - błeee;
Psychoterapia - ?
Samsung Galaxy - miałem raz w rękach i się pogubiłem :)
Smartfon służbowy - he, he!
Starbucks - widziałem, widziałem;
Sushi - w żuciu!
TVN24 - wolne żarty!
Yaris - patrz Auris.
No i wynika z tego, że niestety nie jestem mypingiem i strasznie tego żałuję :(
0 komentarze:
Prześlij komentarz