Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

niedziela, 4 listopada 2012

Kiedy ucieka młodość?

listopada 04, 2012 Posted by Onufry Okowita , , No comments
W 2008 roku ukazała się w Polsce książka Benjamina R. Barbera „Skonsumowani. Jak rynek psuje dzieci, infantylizuje dorosłych i połyka obywateli”. Czytając ją niemal z każdą stroną dochodziłem do przekonania, że facet czaił się w krzakach, na balkonie, chodził za mną na uczelnię, do kina, księgarni czy sklepu, stał nade mną, gdy siedziałem przed komputerem i zerkał mi przez ramię gdy czytałem. Bowiem nie zachowuję się jak człowiek dorosły. Nie chodzę w garniturze, noszę plecak, jestem singlem, nie mam dzieci, słucham muzyki właściwej nastolatkom (w 2008 r. był to ciągle metal), chodzę na filmy dla młodzieży (Władca Pierścieni), gram na kompie, używam gadżetów i czytam fantasy. Według Barbera zachowuję się, podobnie do milionów ludzi Zachodu, jak nieodpowiedzialny nastolatek. Wprawdzie przez jakiś czas próbowałem szukać usprawiedliwień, ale w końcu machnąłem na to ręką. Zmieniłem tylko dwa zachowania: zmniejszyłem liczbę czytanej fantasy na korzyść historii i reportażu oraz ograniczyłem się niemal całkowicie do słuchania muzyki poważnej (z małymi wyjątkami). A poza tym, mimo że upłynęło od lektury 4 lata, ciągle popełniam te same niestosowności. Niemniej obejrzany wczoraj hiszpański film „Verbo” odrobinę zweryfikował utwierdzone przez Barbera przekonanie.
Główną bohaterką obrazu jest kilkunastoletnie, filigranowe dziewczę. Starzy zajmują się zarabianiem kasy. Ojciec w ogóle z nią nie rozmawia, matka nadaje na innych falach. Dziewuszka ma właściwie tylko jednego przyjaciela. Poza tym kocha się tajemnie w przystojnym koledze z klasy. W szkole ma pod górkę. Nauczyciel i „koledzy” na spółkę z „koleżankami” z klasy nie dają jej odetchnąć. Gdy zostaje zniszczona kryjówka tajemniczego twórcy graffiti, ratującego ją przed światem, dziewczę poddaje się. Wchodzi na parapet w swoim pokoju i... budzi się w podziemnym świecie gdzie spotyka tajemniczego graficiarza i jego drużynę.
Nie będę zdradzał fabuły drugiej części filmu, bo bez wątpienia warto go obejrzeć i dać sobą potrząsnąć. Produkcja wtłoczyła mi do głowy kilka fundamentalnych pytań. Kiedy człowiek traci kontakt ze swoim dzieciństwem (nastolatkiem wewnątrz siebie)? Kiedy przestaje widzieć świat w całej krasie? Kiedy widok zaczyna mu przesłaniać kasa? Kiedy traci z oczu piękno?
Gdyby postawić obok siebie tytułową „Verbo” i „Galerianki” można by złapać się za głowę. No bo jak to możliwe, że... (dokończcie sobie dalej sami)?



0 komentarze:

Prześlij komentarz