Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

piątek, 2 listopada 2012

Pamięć polityków

listopada 02, 2012 Posted by Onufry Okowita , , , No comments



Zbiorowość zamieszkująca
w granicach jednego kraju, posługująca się tym samym językiem,
która odrzuca swoją przeszłość, nie jest godna aby nazywać ją
narodem. Ta mało wyszukana parafraza próbuje oddać to co poczułem,
gdy trafiła do mnie informacja o pewnym liście podpisanym przez
całkiem dużą grupę intelektualistów. Ale po kolei.


O UPA i Banderze zapewne
słyszeliście, czytaliście wszyscy. Nie będę tutaj zanudzał
historią, bo komu będzie zależeć to sobie znajdzie garść
informacji w sieci. Ale o kilku faktach muszę przypomnieć.
Mieszkańcy ukraińskich, wołyńskich czy bieszczadzkich wiosek,
którzy czuli się Polakami, przeszli po ataku Niemiec na Sowietów gehennę. Ich
ukraińscy sąsiedzi, z którymi trochę wcześniej wspólnie
żartowali, pili, pracowali - próbowali ich, podpuszczeni przez
członków UON – UPA, wymordować. Pozwolę sobie przywołać
fragment tekstu Waldemara Łysiaka, bo sam nie zdołam tego opisać:


Pani Wanda PiIiszewska
miała wtedy 8 lat. Gdy uciekała ze swego płonącego domu,
zobaczyła jak koło studni Ukrainiec rozdziera małą dziewczynkę:





- Dziewczynka leżała
na ziemi, a on przydepnął jej nóżkę i z całej siły szarpał za
drugą, by rozedrzeć dziecko. Gdy to zrobił, wrzucił ciało do
studni.


Równie dobrą
zabawę stanowiło dla sąsiadów moich dziadków ze strony matki
przybijanie polskich dzieci do drzew. Taka właśnie scena
zainspirowała projektanta pomnika ofiar ludobójstwa na Kresach
Wschodnich. Dzieci przybite do pnia drzewa. Pomnik miał wstrząsać
wszystkimi, którzy koło niego przechodzili. Ale jego powstanie oraz
uchwalenie 11 lipca
Dniem
Pamięci Męczeństwa Kresowian,
było
solidarnie blokowana przez mandarynów rządzących Polską (list
otwarty przeciw jego powstaniu podpisali ONI). Świadczy o tym list
otwarty do Prezydenta Polski wystosowany przez Przewodniczącego
Kresowego Ruchu Patriotycznego Jana Niewińskiego. I znowu pozwolę
sobie przytoczyć jego fragmenty:


Po
raz kolejny zwracamy się do Pana w ważnej narodowej sprawie.
Dotyczy ona najokrutniejszego w naszych dziejach ludobójstwa,
jakiego dokonali banderowcy na obywatelach polskich Kresów
Wschodnich II RP. Mimo upływu 70 lat ofiary tych makabrycznych
zbrodni wciąż czekają na godny pochówek, ich szczątki
poniewierają się w nieoznaczonych, a w większości nieznanych
miejscach.




Jednocześnie
zaistniała rzecz bez precedensu w skali świata. Sprawcom tego
ludobójstwa nie tylko nie wymierzono kary, nie zostali oni
potępieni, ale wzniesiono im setki pomników i znaków „sławy”:
na Ukrainie, w państwach zachodnich, i – co budzi grozę – w
Polsce. Należy podkreślić, że pierwszy pomnik Romana Szuchewycza
– zastępcy dowódcy Batalionu SS „ Nachtigall ”, sprawcy
pogromu Żydów i profesorów polskich oraz późniejszego dowódcy
UPA, bezpośrednio odpowiedzialnego za rzeź Polaków i Ukraińców
na Kresach – został wzniesiony w Buffalo w 1968 r. Z kolei
pierwszy pomnik Stepana Bandery odsłonięto w Nowym Jorku w 1983 r.
Natomiast od kilkunastu lat władze naszego Kraju nie zezwalają na
postawienie w Warszawie pomnika dla uczczenia pamięci ponad 200
tysięcy ofiar banderowskiego ludobójstwa. (…)




Trzykrotnie
odmówił Pan patronatu nad uroczystościami rocznicowymi
organizowanymi przez środowiska kresowe. Stanął Pan po stronie
banderowskich ludobójców hańbiąc tym majestat urzędu prezydenta
Rzeczypospolitej Polskiej. Również Pierwsza Dama odmówiła
patronatu nad konkursem dla młodzieży na temat wiedzy o Kresach RP,
organizowanym przez Instytut Kresowy.
 




Na miano skandalu
zakrawa fakt, że na Pański wniosek Marszałek Sejmu Grzegorz
Schetyna po raz trzeci zdjął z porządku obrad przygotowaną już i
zaakceptowaną przez wszystkie kluby poselskie uchwałę
ustanawiającą 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Co
gorsza, również z Pańskiej inicjatywy parlamenty Polski i Ukrainy
mają podjąć uchwałę o tzw. pojednaniu między obu narodami, a
dokument ten ma być ogłoszony w 65. rocznicę Operacji „Wisła”,
która położyła kres banderowskiej irredencie na Rzeszowszczyźnie.
Ukraińcy i Polacy nie potrzebują pojednania, gdyż między obu
narodami nie było i nie ma wzajemnych pretensji. Natomiast wybór
daty ogłoszenia takiego dokumentu stanowi podeptanie pamięci
Polaków bestialsko pomordowanych przez UPA i dalsze fałszowanie
historii. Stanowczo żądamy wycofania się z tego projektu i
ustanowienia przez Sejm 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa
Kresowian.


Postawa
naszych władz kolejny już raz utwierdziła mnie, że miałem rację,
gdy podejmowałem decyzję o niegłosowaniu w wyborach
parlamentarnych. Teraz rozszerzę ją również na wybory
prezydenckie i nikt więcej nie skłoni mnie do zmiany decyzji, bo
zarówno Kaczyński jak i Komorowski, wraz z ich zapleczem
politycznym tylko pieprzą o pamięci i byciu Polakami.


0 komentarze:

Prześlij komentarz