Jeśli byliście na „Pokłosiu” Pasikowskiego zauważyliście całkowicie jednoznaczny przekaz filmu. Oto polscy wieśniacy postępują według powiedzenia „chłop żywemu nie przepuści” i z siekierami w dłoniach robią „porządek” z żydami. „Modli się pod figurą, a ma diabła za skórą” zyskuje na realności. Żydzi zamordowali Jezusa, żydzi mają pieniądze i kosztowności więc kęsim. Na pohybel mordercom naszego Boga! I tyle. Wstrząśnięty i zmieszany widz ma się utwierdzić w przekonaniu jak wielkim motłochem byli i są Polacy – katolicy. Bo bycia Polakiem trzeba się wstydzić. Reżyser właściwie nie zostawia miejsca na proste pytanie – dlaczego zdarzyło się Jedwabne? Dlaczego Polacy nagle zaczęli robić pogromy w wioskach, dlaczego robili polowanie z siekierami po lasach? I gdzie miały miejsce okrucieństwa? Bo to równie istotne. Chyba wszyscy z Was wiedzą, że 17 września 1939 roku do wschodniej części Polski wkroczyli Rosjanie, tworząc tzw. strefę buforową między granicą z Niemcami i dotychczasowym swoim terytorium. Przy okazji zaczęli pozbywać się niepotrzebnego wrogiego klasowo elementu. Nauczyciele, urzędnicy, policjanci, byli żołnierze (szczególnie oficerowie) i kler, czyli polscy patrioci, przeszkadzali nowej władzy. Sowieci do identyfikacji wrogiego elementu używali ich sąsiadów – żydów, którzy informowali, czasem bardzo gorliwie, o miejscach pobytu i pełnionych, przez ów element, funkcjach. Nie robili tego wszyscy żydzi. Gdy w czerwcu 1941 roku Niemcy zaczęli ofensywę, żydzi byli zmuszeni szukać schronienia. Czasem zaszywali się w lasach, czasem prosili o ukrycie swoich katolickich sąsiadów. Postępowanie swoich braci w wierze, nie przysporzyło im sympatii. Koniunktura się zmieniła! Można się było bezkarnie zemścić, a przy okazji wzbogacić. Więc najczęściej żydzi byli przepędzani z wiosek, niekiedy zamiast pomóc, gospodarz brał siekierę i... pozbywał się kłopotu. Warto tutaj podkreślić: nie wszyscy żydzi donosili i nie wszyscy Polacy na kresach ich mordowali. Zdecydowana większość nie miała z tymi procederami nic wspólnego. I donosiciele, i mordercy zasługują na pogardę. Piotr Zychowicz komentując film Pasikowskiego zadał pytanie: dlaczego tak niewielu Polaków zdecydowało się pomagać żydom? I bardzo słusznie odpowiedział: żeby pomagać żydom trzeba było być bohaterem. Gdy Niemcy dowiadywali się o tym, że ten i ten gospodarz ukrywa żydów, pod ścianę szła cała rodzina. Gdy zadałem sobie pytanie czy ukrywałbym kogoś w takich warunkach, odpowiedź nie brzmiała tak jak bym chciał. Więc potępianie w czambuł wszystkiego co wiązało się z żydami i postępowanie Polaków wobec nich jest dzisiaj co najmniej niepoważne. Szczególnie przez ludzi, którzy największej ekscytacji doznają, gdy rozgrywają mecz w FIFA, śledzą poczynania Jamesa Bonda, czy decydują o zakupie nowej kreacji sylwestrowej, itp., itd.
Gdy zatem czytam: „My Polacy nie mówimy o sobie źle. Jest Skrzetuski, Wołodyjowski, Powstanie Warszawskie. Przywiązywaliśmy dzieci pod Cedynią jako tarcze i to jest super. To jest najlepsze, co mogło Polskę spotkać” albo: „Gdyby mnie ojczyzna zmusiła do tego, że muszę strzelić w machinę oblężniczą, do której przywiązane jest moje dziecko i ktoś by mi później usiłował wmówić, że to jest dobre, to nigdy bym w to nie uwierzył. A w tym jesteśmy wychowywani, w takich mitach” to mnie kurwica bierze. A gdy słyszę, że jeden z głównych aktorów „Pokłosia” żali się, że po raz pierwszy wypowiedział się na poważnie w mediach i jego słowa zostały źle odebrane, zostaje tylko niedowierzanie i bezsilna złość. Nie dość, że kretyn nie zna historii (bo chyba Cedynia i Głogów, Polacy i Niemcy to jeden ch...), to jeszcze wykazuje się totalną bezmyślnością.
0 komentarze:
Prześlij komentarz