Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

czwartek, 21 lutego 2013

Plagiat to czy uczciwa średniowieczna robota?

lutego 21, 2013 Posted by Onufry Okowita , , No comments

30-letnia Magdalena Otlewska była w latach 2007-2012 doktorantką na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego. Wiosną 2009 roku Otlewskiej otworzono przewód doktorski „Teofania stworzenia według Hildegardy z Bingen”. Promotorem została, podobnie jak w przypadku pracy magisterskiej, prof. Janina Gajda-Krynicka. W maju 2010 r., na wniosek promotorki, przyznany został przez MNiSW dwuletni grant promotorski na sumę 23 tys. zł. Według relacji Marka Wrońskiego, nieutrudzonego tropiciela nieuczciwości naukowej: „w czerwcu 2012 roku maszynopis pracy, wysoko oceniany przez prof. Gajdę-Krynicką (która w tym czasie przeszła na emeryturę), został przekazany do oceny recenzentkom, którymi zostały: prof. Agnieszka Kijewska z Wydziału Filozofii KUL w Lublinie oraz dr hab. Małgorzata Kowalewska z Instytutu Filozofii UMCS w Lublinie.”
I tutaj zaczęły się schody. Dr hab. Kowalewska już w pierwszym zdaniu wstępu odnalazła swój tekst pracowicie przepisany ze wstępu do jej własnej książki „Bóg – Kosmos – Człowiek w twórczości Hildegardy z Bingen”, który pochodził z wydanej w 2007 r. monografii habilitacyjnej. Według uczonej z UMCS, jej „książka nie została streszczona, sparafrazowana, lecz dosłownie przepisana wraz z kilkoma błędami, których nie udało mi się wychwycić w korektach, np. w nazwisku Karen Horney, zginęło ‘e’ – w doktoracie także jest ‘Karen Horny’; w innym miejscu zgubiłam słowo ‘Komentarz’, a tym samym przypisałam pewne dzieło nie temu autorowi, który je napisał, lecz temu, który je komentował. Tekst został przepisany do doktoratu wraz z tym błędem”.
Zdaniem Wrońskiego te literówki świadczą, że tekst nie został przepisany, ale zwyczajnie zeskanowany (jeśli dalej pojawi się słowo przepisany – czytaj zeskanowany). „Po dokładnym porównaniu okazało się, że na 253 strony doktoratu, 151 stron jest „żywcem” przepisane z monografii habilitacyjnej.”
Druga recenzentka oprócz powyższych olbrzymich przejęć znalazła na okrasę dwie strony przepisane z jej własnej książki „Eriugena” oraz 27 stron z książki „Hildegarda z Bingen. Teologia muzyki” autorstwa dominikanina i filologa klasycznego Błażeja Matusiaka OP, byłego przeora Klasztoru Dominikanów Warszawie.
Poza tym cwana doktorantka oddała do publikacji kilka artykułów, których treść pracowicie przepisała z fragmentów wspomnianych książek. Ale to jeszcze nie wszystko. Aby uwiarygodnić swoją ciężką pracę opowiadała promotorce o rozmowach, które przeprowadzała z dr Kowalewską, a także pokazywała korespondencję mailową prowadzoną z ojcem Matusiakiem. Jednak owe rozmowy zamieniły się w jedną dość krótką, zaś korespondencja nie miała miejsca. Sprytne dziewczę założyło skrzynkę z odpowiednią nazwą i pisało samo do siebie!
Żeby było jeszcze ciekawiej, na posiedzenie Rady Instytutu Filozofii, które odbyło się 14 listopada, specjalnie przybyli dziekan Wydziału Nauk Społecznych, prof. Jerzy Juchnowski, wraz z prodziekanem ds. nauki, prof. Robertem Wiszniowskim, zaś nie zaproszono na nie, co samo w sobie jest kolejną hucpą, dwóch recenzentek.
Żeby nie przedłużać, bo i pisać, i czytać hadko, zacytuję jeszcze część siedmiostronicowego pisma, w którym doktorantka odniosła się do zarzutu recenzentek. Napisała, że obszernie przepisywane ksiązki „to dwie podstawowe pozycje w Polsce poświęcone myśli i twórczości Hildegardy, które były dla mnie inspiracją i natchnieniem podczas pisania rozprawy – stąd wynikają niezamierzone przeze mnie podobieństwa w strukturze, formułowaniu myśli i przytaczaniu niekiedy obszernych fragmentów obydwu dzieł. Od siedmiu lat, od realizacji pracy magisterskiej i doktoratu, zajmuję się badaniem myśli i twórczości Hildegardy z Bingen. Myślę, że w tym czasie przesiąkłam metodą stosowaną w Średniowieczu na tyle, że stosowałam przepisywanie fragmentów tekstów innych autorów, co w tamtej epoce było powszechnie stosowane w nauce. Starałam się jednak zawsze z innej perspektywy badać i interpretować cytowane we wspomnianych pracach fragmenty pism Wizjonerki z Bingen, po uprzednim przytoczeniu interpretacji z książek Pani prof. Kowalewskiej i Ojca Matusiaka. Jednocześnie uważałam na to, aby nie więcej niż około 10% analiz Autorów poświęconych myśli Hildegardy było przytoczonych także w mojej pracy: tak uczono mnie na konwersatorium na trzecim roku studiów doktoranckich. (…) Obie recenzje były dla mnie gorzką lekcją i bardzo przepraszam za te miejsca, w których przepisuję fragmenty wspomnianych powyżej książek bez zacytowania źródeł”.
Magdalena Otlewska, mimo niepowodzenia nie poddała się. Została przyjęta na kulturoznawcze studia doktoranckie. Temat nowej pracy doktorskiej ma brzmieć „Imago mundi. Związek ikonograficznych i literackich modeli świata w kosmologii wczesnośredniowiecznej”.

0 komentarze:

Prześlij komentarz