W poprzednim wpisie przywołałem wypowiedź niejakiego Piotra Szumlewicza: „Chrzciny dzieci powinny być zakazane. Nie rozumiem jak można włączać człowieka do organizacji kościelnej bez jego wiedzy i zgody. Równie dobrze można byłoby zapisywać niemowlaki do partii politycznych. Tego typu działania opierają się na traktowaniu dzieci instrumentalnie, a do tego mają konsekwencje prawne.” Napisałem tam też, że nie mam kim ów osobnik jest. Sprawdziłem i okazało się, że wg Rafała Otoki – Frąckiewicza to największa gwiazda lewicowego dziennikarstwa. Dla Szumlewicza nawet Sierakowski jest zbyt prawicowy. Zaciekawiło mnie to okrutnie więc sięgnąłem do zasobów fejsbóka i okazało się, że podobnych kwiatków do powyższego, autorstwa skrajnego marksisty, jest tam cała łączka. Ośla łączka. Pozwolę sobie kilka z nich skomentować.
„Niemal wszyscy jesteśmy biseksualni, tylko duża część społeczeństwa (szczególnie męska) tłumi swoje homoseksualne pragnienia. Homofobia często bierze się z wyparcia homoseksualnych potrzeb przez mężczyzn, którzy czują kulturowy obowiązek bycia samcami alfa.” Wbił mi gościu tą wydumką gwoździa. Zdałem sobie dzięki temu sprawę dlaczego swego czasu z upodobaniem oglądałem filmy dla dorosłych. To widok męskich owłosionych pośladków rytmicznie podrygujących podgrzewał krew w moich żyłach. Nie oglądałem ich dla Jenny, Brianny, Lanny, Tery itp., ale dla Rocco i innych ogierów. Tylko dlaczego niemal zszedłem z gorączki podczas seansu „Emmanuelle” w świdnickim kinie „Lot”?
Wiemy już, że każdy facet pała ukrytą rządzą na myśl o swoich kumplach, więc muszę przyznać rację również temu kwiatkowi: „Jestem zwolennikiem legalizacji związków poliamorycznych i zrównania ich w prawach z klasycznymi małżeństwami. Nie ma żadnego racjonalnego powodu, dla którego heteroseksualne małżeństwo miałoby być uprzywilejowane względem innych rodzajów bliskich relacji.” No tak. Masz gościu rację. Homoseksualiści mogą po nocy poślubnej oczekiwać, że za mniej więcej dziewięć miesięcy nastąpi poród. Nie! Dobrze zrozumieliście! Wystarczy naśladować francuskie męskie małżeństwa i gdzieś w biednym kraju opłacić surogatkę. I proszę! Po dziewięciu miesiącach dzidziuś jak malowany.
I na koniec prawdziwy mak. Czerwoniutki! „Jednym z dramatycznych przejawów kryzysu polskiej humanistyki jest nieobecność marksizmu w większości placówek akademickich.” I znowu muszę się zgodzić. Studenci czekaliby na zajęcia z marksizmu z kiepsko ukrytą tęsknotą. Największą miłością darzyliby cykl wykładów o praktycznym zastosowaniu myśli Marksa i Engelsa. Delikatna rąbanka Lenina, kilkadziesiąt milionów trupów za Stalina, następne kilkadziesiąt za Mao, trzecia część obywateli Kambodży do piachu, krynica wolności w Korei Północnej, ruina Kuby, Zimbabwe i Wenezueli oraz próg bankructwa Grecji, Portugalii, Hiszpanii, Włoch, Irlandii, Francji i niebawem Polski.
Panie Szumlewicz oby tak dalej! Upraszam pokornie o więcej kwiatków.
0 komentarze:
Prześlij komentarz