Od kilkunastu dni we wszelkiego rodzaju mediach kipi od doniesień z Watykanu. A to, że ustąpił Benedykt XVI, a to kiedy odbędzie się konklawe, a to kto ma prawo głosu, a to kto może zostać nowym papieżem, a to jak uzyskać biały dym i całym mnóstwie innych ciekawych obrzędach uświęconych tradycją. No tak, ale co to, u diabła, może obchodzić ateistów, skoro nie chcą oni mieć niczego wspólnego z religią? Nie powinno, ale obchodzi. Wprawdzie niektórzy, zarzekają się, że to nieważne jakiego „bambusa” (to nie moje określenie) wybiorą, ale to chyba ściema.
Na fejsie fanpage „Nowy Ateizm” ogłosił darcie łacha z konklawe. Może to i lepiej, że miejsce udostępnianych, ze strony katofaszyzm.pl, fotoszopowych fotek, które muszą być autorstwa ciężkiego idioty, zajmą mniej lub bardziej udane żarty. Wytwory (jeden z nich pod tekstem) owego ciężkiego idioty muszą razić tych, którzy wykazują zainteresowanie historią. Nawet niewierzących, bo mieć w swoim gronie młota, który na dodatek określa się mianem racjonalisty, nie jest nie dość, że niczym miłym, to czasem i szkodliwym.
Wracając do rzeczy, warto teraz zatrzymać się na problemie dlaczego to ateistów powinna interesować osoba nowego papieża. Kwestia nie jest na pierwszy rzut oka specjalnie skomplikowana. Jaki biskup Rzymu będzie korzystniejszy dla sprawy wojujących polskich antyklerykałów? Konserwatywny czy liberalny? Na początku warto zadać sobie pytanie: co powoduje, że katolicy zrywają z kościołem?
A więc papież konserwatywny czy liberalny? Co się stanie, gdy nowym biskupem Rzymu zostanie konserwatysta? Liczba, tych którzy rozluźnią swoje więzy z Matką Kościołem będzie rosła, bo media zachęcane przez lewackie lobby z zachodu, nie zatrzymają się w swojej krytyce wobec kleru oraz w propagowaniu wyzwolenia obyczajowego. Z kolei papież liberalny – reformator to niezbyt dobra wiadomość dla antyklerykałów. Oczywiście o ile na drodze między reformami Kościoła nie stanąłby polski kler (czytaj poplecznicy ojca dyrektora).
Oczywiście wcale nie zamierzam zaprzeczać, że tych kilka powyższych zdań jest nieco naiwnych w swej prostocie i nie zawierają w sobie jednego czynnika, który mnie okrutnie niepokoi. Zabrakło w nich żyjących na zachodzie muzułmanów, którzy ostrzą noże na myśl o czekającym ich żniwie.

Ale przecież Stalin, JP2 i Hitler to chrześcijanie. Więc o co chodzi?
OdpowiedzUsuńNo oczywiście. Ochrzczeni zostali, więc są chrześcijanami. Inną kwestią jest to, że Hitler i Stalin odeszli od religii i postanowili znacząco ograniczyć liczbę chrześcijan. Właśnie o to chodzi.
Usuń