Zastanawiam się kto decyduje jakie książki i czasopisma mają znaleźć się w zbiorach Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. Hieronima Łopacińskiego. Stawiam to pytanie gdyż kolejny już raz odszedłem z kwitkiem od katalogu online tej instytucji. Wcześniej już kilka razy pisałem, że w żadnej dużej lubelskiej bibliotece nie było kilku czasopism o tematyce militarnej, moim skromnym zdaniem, istotnych dla powiększenia wiedzy zainteresowanych tą problematyką oraz licznych przecież studentów kształcących się na specjalistów rozwiązywania sytuacji kryzysowych przez siły zbrojne. Mam na myśli m.in. „Armię” wydawaną w podlubelskiej Turce i „Nową Technikę Wojskową”.
Przypuszczam, że się niedoproszę aby trafiły owe tytuły na półki biblioteczne, mimo że zapewne do samych bibliotek trafiają, aby tego samego dnia znaleźć się w posiadaniu kogoś zaprzyjaźnionego. Bardziej jednak denerwuje pozbawianie czytelników możliwości sięgnięcia po książkę, która wyszła spod pióra niemalowanego konserwatysty. Ciekawy jest fakt, że rzeczy wydane w latach osiemdziesiątych i wczesnych dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku są w bibliotece dostępne. Zastanawia to, że publicystyka autorów takich jak: Stanisław Michalkiewicz, Janusz Korwin-Mikke, czy Tomasz Sommer, charakteryzująca się ostrą krytyką skierowaną w stronę „elit” europejskich i polskich nie jest dostępna dla posiadacza karty bibliotecznej „Łopaty”.
Warto zapytać, czy autorzy ci zostali umieszczeni na lokalnym indeksie? Czy może osoby zamawiające to sympatycy tolerancji w wydaniu Michnika i Palikota? A może jest jeszcze inne wytłumaczenie, o wiele bardziej prozaiczne...
Na prozaiczny niedostatek posługiwania się szarymi komórkami wskazywać może restrykcja nałożona na coraz więcej serwisów internetowych dostępnych z terenu biblioteki wojewódzkiej. Jeśli mógłbym spróbować zrozumieć blokadę na treści erotyczne, to ni cholery nie pojmuję dlaczego zablokowano również Youtube. Użytkownicy nabroili czy kierownictwo bawi się w cenzora?
0 komentarze:
Prześlij komentarz