Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

środa, 10 kwietnia 2013

Teraz, kur... my!

kwietnia 10, 2013 Posted by Onufry Okowita , , , No comments

Gdy przed okularami stają mi sceny sprzed lat już prawie ośmiu, w których gospodin Kurski ze wzniesionymi w górę pięściami wrzeszczy „Teraz, kur... my!!!” ogarnia mnie delikatny niesmak. Zaraz jednak nachodzi mnie otrzeźwienie. Czy czasem pamięć nie płata mi figli? Widziałem to, czy ktoś mi wydarzenie owo zrelacjonował? W sumie to nieistotne, bo każda zmiana władzy oznacza wyżej wymienione wrzaski wydobywające się z otworów gębowych zwycięzców oraz jeszcze większe rozbudowanie warstwy urzędniczej. Obietnice przedwyborcze idą na wysypisko, bo pewnym ludziom trzeba podziękować. Najlepiej właśnie ciepłymi posadkami, na których nie sposób wykazać nikłego zaangażowania i maciupkich kompetencji beneficjentów. I wilk syty, i owca cała. Dlatego niespecjalnie mnie dziwi pęd ku administracji wszelkiego rodzaju plecaków. Nie dziwi, ale jednak zastanawia chęć pasienia się na publicznych pieniądzach, a przy okazji natrętnym szkodzeniu podatników.
Jakiś czas temu przekonała mnie teza Rafała A. Ziemkiewicza o przeniesieniu obyczajów fornali do urzędów oraz mentalności wspomnianej grupy zawodowej do istot zasiadających na stołkach i fotelach urzędniczych. Wypada mi jednak uzupełnić moje wyobrażenie o kolejną cegiełkę. Bardzo istotną. Wprawdzie odnoszącą się w dużej mierze do estetyki i kultury materialnej, ale nie można o niej zapominać.
Ryszard Legutko w „Eseju o duszy polskiej” napisał: W rękach nowych właścicieli Lwów, miasto kupiecko-urzędniczo-akademickie, szybko straciło swój charakter. Prawowitych mieszkańców – kupców, urzędników i akademików – wygnano, wywieziono bądź wymordowano. W piękne pałace, kamienice, posiadłości, kościoły weszli ludzie znikąd, nie mający nawet świadomości, co przejmują i jakie powinni mieć wobec przejętych dóbr zobowiązania. (…) To, co pozostało po dawnych właścicielach, szarzało, niszczało, rozpadało się. Parki pozarastały chaszczami, cmentarze ulegały dewastacji, a pamięć ludzka powoli słabła i obojętniała. (…) Nowi mieszkańcy Lwowa dewastowali miasto, bo nie rozumieli jego wartości, nie darzyli afektem jego dorobku, nie poczuwali się do obowiązku zachowania ciągłości. Ale też zaznawali trochę złej i niskiej radości niszcząc ślady pańskiej Polski, a przez to utwierdzając się w swojej władzy. Stąd wizyta we Lwowie zawsze nasuwa się myśl, iż stary Lwów nie tyle przestał istnieć na mocy bezosobowych wyroków, ile został z pełną świadomością zamordowany.
W jaki sposób nasunęło mi się podobieństwo między starymi urzędami i starym Lwowem a nowymi urzędnikami i nowymi Lwowianami? Całkiem naturalnie. Nowi urzędnicy, a mam na myśli tych, którzy zasiedli na stołkach i fotelach w okresie powojennych, biorąc to co im przyjemne, czyli pustą uprzejmość, ciasteczka, herbatki i kawki nie wzięli niemal kompletne etosu pracy. Wprawdzie przedwojenny urzędnik miał liczne fumy i globusy oraz naturalną potrzebę przyjmowania uszanowań i wręcz czołobitności, ale zdaniem Melchiora Wańkowicza byli niemal odporni na pokusę łatwego zarobku. Nowy urzędnik zaś jakby chciał pokazać staremu jakim był pacanem, że nie brał tego co mu samo lazło w ręce. Nie dasz petencie dowodu wdzięczności, sprawa utknie, dokumenty się zawieruszą, ktoś zachoruje i w efekcie nie załatwisz. Swoją drogą jakież okropne słowo to „załatwić”, nieprawdaż?
Okres zaś po 1989 roku jest jeszcze gorszy. Teraz urzędnik, wraz z podobnym mu bezwzględnym prokuratorem szukają tylko możliwości awansu. A, że łączy się to ze zniszczeniem życia bliźniemu... Ups! Wliczone w cenę! Zaś wracając do Lwowa warto dodać, że w końcu miasto odzyska swój urok, zaś nowy urzędnik mentalnie coraz bardziej karleje.
Na zakończenie cyklu trzech tekstów wywołanych filmem Ryszarda Bugajskiego „Układ zamknięty” warto jeszcze zastanowić się nad przyczyną, dlaczego Państwowy Instytut Sztuki Filmowej nie przyznał filmowi nawet złotówki dofinansowania, zaś ten antypolski paszkwil „Pokłosie” zgarnął 3,5 mln?

0 komentarze:

Prześlij komentarz