Wyliczenia zamieszczone na poniższym rysunku mówią niemal wszystko. Oczywiście tym, którzy posiadają chociaż odrobinę zdrowego rozsądku. Cała reszta musi być albo ślepa, albo należy do kasty karmionej z owych wykradzionych polskim podatnikom pieniędzy. Inaczej nie można nazwać tego zasysania przez państwo pieniędzy swoich obywateli.
Rozumiałbym gdyby rząd polski budował rocznie 1000 km autostrad i dróg ekspresowych. Gdyby każdy polski żołnierz, zawodowy jakby nie było, dysponował kamizelką kuloodporną (i nie trzeba było dziadować u Amerykanów o głupie 3 tys.), żeby Ministerstwo Obrony Narodowej nie musiało zastanawiać się czy wykończyć jedną ani starą, ani nowoczesną korwetę, żeby nie zastanawiało się w nieskończoność nad problemem zużycia czołgów i opancerzonych wozów bojowych, itd., itp.
Bo Wielka Brytania mimo tak niewielkich podatków nie musi u nikogo dziadować. Gdy czołgi się starzeją, wymienia je. To samo z samochodami opancerzonymi, śmigłowcami, samolotami bojowymi i okrętami. Widzieliście kiedyś polski lotniskowiec?
I gdzie u diabła znikają nasze pieniądze? Dlaczego minister Rostowski znowu musi kombinować z budżetem? Przecież to nielogiczne.

0 komentarze:
Prześlij komentarz