Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

sobota, 13 kwietnia 2013

Kmicic, Conan i Kapitan Nemo

kwietnia 13, 2013 Posted by Onufry Okowita , , , No comments

Pamiętacie redaktora Szumlewicza i jego tezę o tym, że każdy facet jest choć po części homoseksualistą? Pewnie już o tym słyszeliście (czytaliście) ale nic się nie stanie gdy nadmienię, że nie jest jedynym „naukowcem” nowego typu. Całkiem niedawno plazmy, odbiorniki radiowe i monitory urządzeń podłączonych do sieci w całym kraju, wydały z siebie wieść, że chłopaki opisani w „Kamieniach na szaniec” mieli się ku sobie. Czyżby zatem cała akcja została zorganizowana tylko w celu ponownego połączenia młodziutkich kochanków? Czyżby w imię miłości poświęcono kilkudziesięciu zakładników, których naziści pozbawieni zresztą przynależności państwowej rozstrzelali po Akcji pod Arsenałem? W świetle ostatnich wynurzeń profesory (profesorki albo profesoressy – niechaj sobie sama wybierze tytuł) slawistyki Elżbiety Janickiej śmiem wysunąć takie właśnie wnioski. A że one durnowate i niewarte podkładek pod nakrętki? Mój pech. Przecież jestem wstecznikiem, ciemnogrodzianinem i wrogiem postępu, który tak gorliwie propagują wspomniani wyżej filozof i slawistka.
W pierwszym tekście poświęcony „myśli” redaktora Szumlewicza, pozwoliłem sobie na wspomnienie emocji jakich doświadczałem oglądając pośladki nie Jenny czy Sylvii ale wybitnych aktorów filmów dla dorosłych. Okazuje się jednak, że rwało mnie do facetów już o wiele wcześniej. Bo to nie przygody przeżywane przez bohaterów kart powieści mnie przyciągały, ale oni sami. Wnikając w wywody slawistki muszę przyznać jej rację! Miłowałem przecież szczerym młodym sercem: Zbyszka z Bogdańca, Nemeczka, Winettou, Sama Hawkinsa, Tomka Sawyera, Dziką Mrówkę, Kmicica, Bohuna, Skrzetuskiego, Wołodyjowskiego, Podbipiętę, Zagłobę, Zawiszę Czarnego, Jana Smugę, bosmana Nowickiego i ich podopiecznego Tomka, Kapitanów Blooda i Nemo, kawalera de Lagardere, Rudego Orma, bliźniaków Jarka i Marka, kaprala Byka, Dzika, Tarłę, Krzesza, znowu bliźniaków Miłoszę i Otłokę, Janka Kosa, Grigorija, Tomka i Gustlika, Sherlocka Holmesa i doktora Watsona, Gniewka, Conana i wielu, wielu innych. Po zastanowieniu muszę jeszcze dorzucić psy, których losy tak poruszały młodziutki umysł. Wabiły się one: Dingo, Biały Kieł, Błyskawica. Nie byłbym sobą gdybym nie dorzucił potężnego niedźwiedzia Grizzly – władcę skalnej doliny, lisa Bałabuszkę, jelenia Tytana i Żelaznego Wilka. Cholera, nie dość, że homoś to jeszcze zoofil...
Skąd Janickiej przyszła ta głupota do głowy? Wymyśliła to sama, podczas oglądania programu o dzielnych tebańskich hoplitach? Ile czasu przesiedziała wyobrażając sobie co się dzieje pod natryskami w wojsku, w siłowniach albo klubach sportowych? Jeśli kiedyś przez przypadek trafi na moją pisaninę, to odpowiem, że w 1995 roku w jednostce na Kruczkowskiego nie działo się nic. Dlatego, że dodawali nam do kompotu bromu? Kto wie?

0 komentarze:

Prześlij komentarz