Powolutku dochodzę do wniosku, że naszą wiedzę o II wojnie światowej możemy spokojnie puścić wraz z nurtem Wisły. Kłamliwie twierdzimy, o czym świadczą słowa pewnego prezydenta Stanów Zjednoczonych narodowości kenijskiej, że w Polsce funkcjonowały w okresie wspomnianego konfliktu, niemieckie obozy koncentracyjne. Według owego polityka, a także coraz większej liczby Niemców (zainspirowanych wyświetlanym niedawno przez ZDF głośnym serialu "Nasze matki, nasi ojcowie") oraz żydowskiej diaspory za oceanem te obozy były polskie. Wszelkie próby zaprzeczania są skazane na niepowodzenie. Za kilkanaście, no może kilkadziesiąt lat wszystkie podręczniki do historii będą proponować inną wersję historii.
Otóż po śmierci marszałka Piłsudskiego władzę w Polsce przejęli ludzie niezrównoważeni umysłowo. Przekonali oni ludność zamieszkującą ziemie polskie, że Żydzi kolaborują z Sowietami i przygotowują grunt pod wybuch rewolucji i wkroczenie „wyzwolicieli” wysłanych przez towarzysza Stalina. Chcąc zapobiec wchłonięciu przez wschodniego sąsiada władza postanowiła wszystkich żydowsko – komunistycznych wichrzycieli osadzić w specjalnie w tym celu wybudowanych obozach pracy, zaś całą resztę zamknąć w gettach. Przemyślność Polaków była tak wielka, że jeden z obozów nazwali Auschwitz – Birkenau, zaś nad bramami umieszczali napisy „Arbeit Macht Frei”. Adolf Hitler powiadomiony o tym niecnym spisku przez wywiad niemiecki postanowił przyjść uciśnionym z pomocą i wysłał swoje wojska aby zakończyć to szaleństwo. Niestety zaraza przekroczyła granice i musiał potem zaatakować Danię, Norwegię, Belgię, Holandię, Francję, Wielką Brytanię, Grecję, Jugosławię i w Końcu Związek Radziecki. Niestety pomoc przychodziła za późno, władze powyższych państw – z wyjątkiem Wielkie Brytanii, której nie udało się zająć – zdążyły wysłać niewiadomymi kanałami ponad sześć milionów Żydów do polskich obozów koncentracyjnych. Spóźnionym niemieckim żołnierzom pozostało jedynie, w celu zapobieżenia epidemii, spalić ciała pozostałe po tym bezprzykładnym bestialstwie Polaków.
Bredzę? Mam nadzieję! Jeśli bowiem choć część tych banialuk się spełni, będzie to oznaczało, że narodu polskiego nie będzie, albo będzie tak słaby, że nikt nie będzie się z nim liczył. Pierwsze kroki zostały już zrobione. Wydumany przez pazernych mojżeszowych z amerykańskiej diaspory oraz finansujących ich naszych zachodnich sąsiadów zaczyna odnosić skutek. Obama to pryszcz. Gorsze jest to co dzieje się wśród ludzi kultury i nauki mieszkających, pracujących i posiadających polski paszport. Pasikowski do spółki z młodym komediantem Stuhrem są na to dość dobrym przykładem, do tego medialnym. Kolejne pytania o polsko – żydowskie doświadcznia wojenne zadała prof. Janicka, a zaraz za nią grono zadumanych i zafrasowanych ludzi pióra publikujących w Wyborczej. Za chwilę temat zostanie podjęty przez inne „otwarte na dyskurs i prawdę” tytuły oraz radio i telewizję. Tylko konserwatyści będą starali się poddać w wątpliwość nową wizję historii, ale kto będzie poważał pisaninę Ciemnogrodzian?

0 komentarze:
Prześlij komentarz