70 lat minęło od wybuchu powstania w warszawskim getcie. Uważni czytelnicy dostrzegli zapewne, że o Żydach nie wypowiadałem się zbyt pochlebnie. Pewnie niektórzy nawet ochoczo przypięli mi łatkę antysemity. Muszę ich rozczarować i ucieszyć. Mam bowiem w stosunku do Żydów mieszane uczucia. Cenię ich za nieustępliwość z jaką bronili swojego młodego państwa w walce z nawałą muzułmańską. Podziwiam za zryw sprzed siedemdziesięciu lat i powstanie Judy Machabeusza, za obronę Masady i zachowanie swojej religii przez setki lat na wygnaniu.
Ale jednocześnie mam im wiele do zarzucenia. Nie znoszę tych, którzy wykorzystują Szoah dla wyciągania kasy, najpierw z Niemców jako sprawców, a teraz z Polaków jako sprawców zastępczych. Nie znoszę ich za namieszanie w głowach tysiącom głupków, którzy wprost zachłystują się bzdurami wtłaczanymi im przez pożytecznych idiotów w stylu Pasikowskiego i młodego Stuhra. Nie znoszę za oszukiwanie tych, którzy przeżyli obozy koncentracyjne a teraz ledwo ciągną na głodowych emeryturach podczas gdy ci. Którzy Auschwitz widzieli tylko w TV, żyją za odszkodowania i wycyganione kamienice. Nie znoszę bohaterów w stylu Marka Edelmana i te papugi od Adama Michnika, którzy zapomnieli o Żydowskim Związku Wojskowym, który wytłukł o wielu więcej Szwabów, niż ŻOB mogło pomarzyć. Nie znoszę wreszcie wszystkich kapo, którzy wysłali na śmierć więcej swoich współwyznawców niż polscy katolicy.
Nie napisałem nic o całej reszcie. Bo cała reszta nieszczególnie mnie interesuje. To tacy sami ludzie jak i cała szara masa Polaków. Ani dobrzy, ani źli. Mogą złowieszczo kłapać dziobami, ale i zdobyć się na czyny godne zapamiętania. Mogą niczym pani Wileńska malowniczo określać innowierców jako „Jośki, Mośki i Srule” a jednocześnie zyskać tytuł Sprawiedliwej/-go Wśród Narodów Świata za uratowanie małoletniego Katawa Zara przed niechybną komorą gazową.
Cześć bohaterom z ŻZW.
0 komentarze:
Prześlij komentarz