Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

piątek, 5 kwietnia 2013

Układ otwarty

kwietnia 05, 2013 Posted by Onufry Okowita , , , No comments

Możecie sobie wyobrazić knajpę, w której można dyskretnie przy wódeczce porozmawiać? Posadźcie teraz przy stoliku dwóch gości w wieku trzydziestu kilku lat odzianych w zacne garnitury. Żywo ze sobą rozmawiających. Po wszystkim jeden z nich wychodzi i przy pożegnaniu wręcza drugiemu grubą kopertę. Ten rozpiera się na siedzisku i klepie się po kieszeni uśmiechając się nieznacznie. Po chwili włącza komórkę i dzwoni:
- Cześć Wojtuś, Bodzio z tej strony. Jest sprawa do zrobienia, skomplikowana odrobinę, ale opłacana. Kiedy się widzimy?
Teraz warto obsadzić role. Ten, który wręcza to właściciel jednej z większych firm produkujących żywność, Bodzio to ambitny prokurator, a Wojtuś niech będzie szefem odpowiedniego Urzędu Skarbowego. Coś świta? I dobrze! Tak to mogło wyglądać. Dla chcącego nic trudnego...
Załatwić człowieka jest w Polsce bardzo łatwo. Przekonali się o tym bohaterowie wczorajszego tekstu, przekonał się pan Kluska, przekonało się mnóstwo całkiem normalnych, nieumoczonych w lewiźnie ludzi. Areszt wydobywczy na podstawie wyssanych z palca zarzutów, awanse oskarżających prokuratorów i fabrykujących owe zarzuty odpowiednich urzędników. W końcu uniewinnienie, ale w międzyczasie utrata zdrowia, rodziny, pracy, pieniędzy, perspektyw i złudzeń. Po zmieleniu system wypluwa wrak człowieka, który często nie może wrócić do równowagi. Czasem wrakowi udaje się wywalczyć odszkodowanie, na które pan płaci, pani płaci i ja płacę. Płacą wszyscy oprócz rzeczywistych winowajców.
Nie przemówiłem Wam do wyobraźni? A przypominacie sobie sprawę Bajkowskich? Nie? Do Rodzinnego Ośrodka Dydaktyczno – Konsultacyjnego w Krakowie Bajkowscy zwrócili się z prozaicznego powodu: synowie, mimo niezłych ocen nie przepadali za szkołą. Ponieważ terapia prowadzona przez psychologów zatrudnionych w Ośrodku nie przekonała rodziców, ci przerwali ją. W reakcji psychologowie z RODK zwrócili się do sądu o odebranie Bajkowskim synów. Sąd zawyrokował po nowoczesnemu i opierające się dzieciaki zostały porwane ze szkoły i wpakowane do bidula. Nadmienię, że chłopcy byli zadbani i nie musieli paść się na kolejowych nasypach. Zaś specjalistów z Ośrodka zaniepokoiły konserwatywne poglądy rodziców, incydentalne przetrzepanie skóry i stawianie chłopców „w sytuacjach nadmiernej samodzielności i odpowiedzialności”. Macie dzieci? Jeśli chcecie je sami „wychować”, musicie zarabiać kupę szmalu, schować nerwy na wodzy, przestać chodzić do kościoła, robić pociechom zawsze kanapki, zawiązywać im buty, nosić tornistry etc. I nigdy, przenigdy nie zwracać się o pomoc do jakichkolwiek ośrodków. Bo paragraf zawsze się znajdzie!
Tak sformułowano w Polsce prawo, pod wyraźne dyktando Brukseli, że urzędnik podpierając się opinią psychologa może skierować do sądu donos z powodu byle bzdury. Konstatując, muszę przyznać rację Januszowi Korwin-Mikke, który od wielu lat powtarza, że nie jesteśmy właścicielami niczego, zaś nasze dzieci nie są wcale nasze, ale rządu.
Cdn…

0 komentarze:

Prześlij komentarz