Na dziesiąte urodziny „Gazety Wyborczej” Stanisław Remuszko opublikował książkę poświęconą jej początkowemu okresowi istnienia. Tom dostał tytuł „Gazeta Wyborcza. Początki i okolice (kalejdoskop). We wstępie autor wyraził nadzieję, że efekty jego pracy trafią do ludzi: primo – bystrych, secundo – uczciwych, tertio – bez większych uprzedzeń, quarto – intelektualnie niezależnych, quinto – zdolnych do samokrytycznego myślenia.
Książka wpadła mi w ręce kilka dni temu i zdążyłem przebrnąć dopiero przez pierwszych kilkadziesiąt stron, ale znalazłem w nich potwierdzenie tego co wyczytałem wcześniej u Łysiaka, Ziemkiewicza i wielu innych, którzy wieszają psy na dzienniku i jego twórcach. W przypadku Remuszki kiepskie zdanie o gazecie nabiera innego wymiaru. On pracował przy jej powstaniu i obserwował ewolucję zarówno gazety, jak i ludzi zaangażowanych w to przedsięwzięcie. I gdy już się napatrzył – odszedł z bagna.
Gdy przystępowałem do pisania tego bloga byłem dość mocno zaangażowany w tzw. wolnomyślicielstwo. Sprawiało mi frajdę wyrzucanie z siebie niechęci do kościoła katolickiego i jego hierarchów. Jednak człowiek nie krowa i może zmienić zdanie. Do jego zmiany nakłoniły mnie obserwacje tego w jaki sposób funkcjonuje Unia Europejska, jakie przemiany w świadomości ludzkiej zaszły w krajach Zachodu od końca lat sześćdziesiątych oraz to co dzieje się w naszym pięknym i nieszczęśliwym kraju. Wiem, że to wielce uproszczone ale wyszło na to, iż kościół katolicki w porównaniu z unijnymi biurokratami i ich podnóżkami jest małym bezbronnym kociakiem. Tak tutaj jeszcze jest silny, a większość biskupów i plebanów zachowuje się tak jakby dalej nie dostrzegała zagrożenia. Kler dalej jest arogancki, chciwy, władczy i przekonany o własnej wszechwiedzy a jednocześnie mało rozumny (z niewielkimi wyjątkami). Europejscy biurokraci w formatowaniu umysłów Polaków mają opóźnienie ok. 20 – 30 lat, ale starają się jak mogą.
Mimo niedostatków intelektualnych kleru różnej maści i jakichś 90% chrześcijan (a może w związku z tymi niedostatkami?) wyszło mi, że warto choć odrobinę wspomóc polską prawicę (pies trącał jej podziały, choć gdy przychodzą mi na myśl socjaliści ukryci za krzyżem to aż mnie trzęsie). Te 10 procent pozostałych katolików cechuje się mniejszą lub większą niezależnością w myśleniu. Również wśród wolnomyślicieli jakieś 10 procent dostrzega, że Biurokraci prowadzą Europę w gnojowicę rozmemłania obyczajowego i intelektualnego. A przynajmniej mam nadzieję, że znajdzie się w Polsce takie grono samodzielnie myślących.
Czy kiedykolwiek natrafią na moją pisaninę? Zaczynam odnosić wrażenie, że chyba raczej nie. Nic to. Nie warto się przecież narażać wyrażając aprobatę np. na fb. Donosiciele przecież nie wyginęli po okrągłym stole. Niektórzy, jak pewien likwidator bibliotek szkolnych robią coraz większą karierę. Zaś zamiar dotarcia do tych, o których pisał Remuszko to mżonki.
0 komentarze:
Prześlij komentarz