Na nic zdały się milionowe manifestacje w obronie tradycyjnej rodziny we Francji. Prezydent Hollande podpisał ustawę o homomałżeństwach i teraz Francuzi dołączyli do nowoczesnych nacji. Jedni się cieszą, inni złorzeczą, a inni inni złośliwe się uśmiechają. Bo Europa jest w impasie.
Tymczasem w Niemczech przyszła na świat Zosia. Rodzice się cieszą, ich znajomi i przyjaciele gratulują. Tylko dziewczynka będzie za kilka lat próbować zrozumieć dlaczego jej koleżanki i koledzy z przedszkola mają jedną mamusię i jednego tatusia, podczas gdy ona ma ich po parze.
Ojcem Sophii czy – jak to będą podkreślać podobni mi wstecznicy – dawcą nasienia (ogierem rozpłodowym) jest poseł Bundestagu Michael Kauch. W weekend zostałem ojcem. Matka i dziecko czują się dobrze. Wspólnie z jej żoną i z moim mężem cieszymy się bardzo z naszej cudownej córki - ogłosił całemu światu za pośrednictwem fejsbuka ten 45-letni polityk z liberalnej partii FDP. Walczy on niestrudzenie o zrównanie praw małżeństw hetero- i homoseksualnych, co w sumie mnie specjalnie nie dziwi skoro od 2009 r. funkcjonuje w związku partnerskim z Henrym. Obaj zaprzyjaźnili się z parą lesbijek, z których jedna została matką córki polityka.
Już dawno o tym myślałem. Najpierw był to tylko mój temat, ale potem także mojego męża zdradził lokalnej gazecie „Ruhr Nachrichten" poseł Kahn. A że zaprzyjaźnione małżeństwo lesbijek też miało takie życzenie, więc wszystko dobrze się złożyło.
Nie skończyło się panie Kahn, ale zaczęło. Zosia zaczęła swoje życie, więc zaczęło się ono również dla dwójki żon i dwóch mężów. Niby zapobiegawczo odwiedzili prawnika i podpisali skonstruowane w znoju dokumenty, ale tradycyjne małżeństwa też podpisują kwitki, co wcale nie zapobiega awanturom, bójkom, okaleczeniom czy zabójstwom. W przypadku dwóch tatusiów i dwóch mamuś ryzyko wzrasta. Jak to zniesie Zosia?
0 komentarze:
Prześlij komentarz