Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

czwartek, 6 czerwca 2013

Odpowiedź młodemu lewicowcowi

czerwca 06, 2013 Posted by Onufry Okowita , , , , No comments

Wczorajszy tekst przyniósł owoce. Odezwali się z kilkoma wątpliwościami moi dawni studenci. Jeden z nich widać się zdenerwował, bo wbił mi kilka szpilek w prawy bok. Ów młody lewicowiec nie bardzo rozumie: co ma „zrównywanie kobiet i mężczyzn" (cokolwiek by to nie miało znaczyć) do gwałtów zbiorowych? Gdyby się temu odrobinę przyjrzeć to, tak mi się przynajmniej wydaje, z tekstu nie da się wywnioskować, że „zrównanie kobiet i mężczyzn” ma jakikolwiek wpływ na gwałty zbiorowe. Ale niech tam. Załóżmy, że miałem to na myśli. Powtarzam! Załóżmy! Najpierw o zrównaniu kobiet i mężczyzn. Znowu czepię się Szwecji. Używanie oderwanego od płciowości określenia na dziewczynki i chłopców w przedszkolach, nakaz sikania na siedząco dla mężczyzn i co ciekawsze zajęcia uniwersyteckie z sikania na stojąco dla kobiet, totalny parytet w przyjęciach na studia (łamany przez kandydatki). Wystarczy przykładów na zrównywanie? A co ciekawsze pomysły krążą po Europie i powolutku docierają także do naszego pięknego i nieszczęśliwego kraju. Kobieta wyjeżdżająca do kraju z inną normami obyczajowymi, rzadko przychodzi do głowy, że musi zmienić swoje przyzwyczajenia. Nie przychodzi jej do głowy również, że może mieć przez to kłopoty. Efekt? Opisałem wczoraj.
A gdzie miejsce dla takich lewicowców, którzy ostrzegali zarówno przed katolami (określenie młodego lewicowca), jak i muzułmańskimi fanatykami?
No tak. Wszyscy fanatycy są niebezpieczni. Wystarczy takiemu wtłoczyć do głowy jakie oczekiwania ma w stosunku do niego Bóg i pozamiatane. Wskoczy na koń i wymorduje, jak leci całe miasto (jak zrobili krzyżowcy w Jerozolimie), albo wjedzie samochodem w tłum na bagdadzkim targowisku i odpali ładunek. Nic to, Bóg rozpozna swoich. Jeśli weźmiemy pod uwagę liczbę ofiar fanatyzmu, to muszę przyznać z pewnym zakłopotaniem, że fanatycy religijni to cienkie Bolki. Mogliby się długo uczyć od tych, którzy powtarzali, że religia to opium dla ludu. Po czym przystępowali do rzeczy i gorliwie wypleniali religijną narośl na zdrowym narodowo-socjalistycznym, czy komunistycznym społeczeństwie. Nie można o tym zapominać! Ludzie nazywający siebie lewicowcami sami wkładają się do jednego worka z osobnikami typu Daniel Cohn-Bendit (od którego pobierał nauki Adam Michnik) i stają się sojusznikami młodych intelektualistów z Antify.
Postać Cohn-Bendita przywołałem nieprzypadkowo. Zdaniem wspomnianego wyżej młodego lewicowca prawicowcy nie powinni wtrącać się w sprawy rodziny i lepiej zająć się pedofilią we własnych szeregach. Tutaj trzeba się zatrzymać, bo pociąg do młodocianych nie wybiera spośród sympatyków tylko jednej opcji politycznej. Wprawdzie podejrzewam, że młody lewicowiec miał na myśli duchownych katolickich, których należałoby wytrzebić, a nie przesuwać z parafii do parafii, ale ani żadna partia prawicowa, ani kościół katolicki nie próbowali zalegalizować pedofilii. Podczas gdy w 1977 roku lewicowy dziennik „Liberation” promował narodziny Frontu Wyzwolenia Pedofilów (FLIP), publikując materiały zachęcające do refleksji nad depenalizacją pedofilii, zaś sam Cohn-Bendit chodzi swobodny po wyznaniu, że podczas pracy z dziećmi w wieku od czterech do sześciu lat i rozbieraniu go przez pięcioletnią dziewczynkę zachwycał się: to było fantastyczne, to gry erotyczno-maniackie. A takich spraw można wyciągnąć jeszcze więcej. W wykonaniu ludzi, którzy mają serce po lewej stronie.
Pozostaje jeszcze kwestia niebronienia gwałconych kobiet przez prawicę. To karkołomne zadanie. Jak obronić kobietę przed gwałtem? Przychodzi mi do głowy rozwiązanie zastosowane w Arabii Saudyjskiej, albo Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Czador, ciągła opieka męża albo krewnych. Ale to strasznie wsteczne. I czy obroniło to kobiety przyjeżdżające z „krajów zachodu” na półwysep arabski? Również wsteczne rozwiązanie mają konserwatyści. Dać zarobić mężowi tyle, aby żona nie musiała podejmować pracy. Ale każda próba podjęcia tego tematu w środkach komunikacji publicznej wywołuje jednoznaczne reakcje. Wzgardliwe skrzywienie ust, znaczące popukanie się w czoło, itp. Ale chyba młodemu lewicowcowi nie o to chodziło...
I dla porządku. Nikogo nie staram się przekonywać, przekabacać itp. Piszę to co mam akurat na wątrobie. Faktem jest, że nie po drodze mi z socjalistami, lewicowcami, zielonymi, komunistami i inną zarazą, która bez skrupułów sięga do nie swoich kieszeni i miesza w głowach na potęgę. Tylko tyle!

0 komentarze:

Prześlij komentarz