Kilka dni maratonu minęło więc wracam. Wpadło mi dzisiaj w ręce czasopismo konserwatywno – liberalne sprzed 11 lat. Adam Wielomski napisał w nim, że wolałby płacić 25 proc. podatku i żyć spokojnie w kraju gdzie człowiek nie posiada praw wyborczych, niż w kraju gdzie wprawdzie można wybierać „swoich przedstawicieli” ale trzeba oddawać państwu 85 proc. swoich zarobków.
Muszę się z nim zgodzić. Tym bardziej, że ów wybór „swojego przedstawiciela” to zwykła ściema. Zatroszczyli się o to inni wybrańcy, którzy uchwalili korzystną dla nich i ich kumpli ordynację wyborczą.
85 proc. z każdej wypłaty idzie w dużej mierze na fanaberie samych wybrańców. Chce premieru Tusku iść obejrzeć meczyk – podatnik za to płaci. W telewizji i na salonach trzeba dobrze wyglądać – podatnik za to zapłaci. Wino, cygara i potrząsające biustami dziewczyny w nocnych klubach – podatnik za to zapłaci. Całodobowa ochrona w wykonaniu byłych operatorów Gromu – podatnik za to zapłaci.
A gdybyś chciał wytłumaczyć dziecku jak działają podatki w Polsce – kup mu loda. A następnie zjedz 85 proc. No i oczywiście wyjaśnij, żeby nie darło mordy, bo wprawdzie płaci podatki na policję, ale gliniarze prędzej zamkną wrzeszczącego i nieporadnego chuchraka, niż mafiozów z Urzędu Skarbowego. Niebawem czeka je odmóżdżająca szkoła, za którą zapłaciło podatki, zaś gdy zachoruje dostanie się do lekarza, za którego zapłaciło po kilku miesiącach. Dalej głosujcie na bandę pięciorga z Wiejskiej, a zapłacimy jeszcze więcej!
0 komentarze:
Prześlij komentarz