Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

środa, 28 sierpnia 2013

Polska - kolejna ofiara aliantów

sierpnia 28, 2013 Posted by Onufry Okowita , , , No comments

Za kilka dni kolejna rocznica wybuchu II Wojny Światowej. Fotografie prowadzącego ogień niemieckiego pancernika i żołnierzy wyłamujących szlaban widzieli chyba wszyscy absolwenci szkoły podstawowej. Również rezultaty ataku hitlerowskich Niemiec oraz stalinowskiej Rosji na Polskę powinny być powszechnie znane (powinny, ponieważ niedawna wypowiedź pewnego lewicowego polityka o tym, że Powstanie Warszawskie toczyło się w 1989 roku, co budzi pewne wątpliwości). Nie wszyscy jednak wiedzą, że przynajmniej początkowy okres wojny został zaplanowany z pewnym uprzedzeniem.
Według zapewnień traktatowych między Polską a Francją i Wielką Brytanią, w razie ataku Niemiec na którykolwiek kraj, sojusznik zobowiązany był ataku zbrojnego na agresora. Poza tym atak miał nastąpić w terminie dwóch tygodni od mobilizacji. W takim przypadku hitlerowskie Niemcy stały w obliczu klęski, bowiem jej siły zbrojne nie były w stanie prowadzić walki na dwóch frontach. Decydując się na wojnę z Polską Hitler liczył na kontynuowanie polityki ustępstw prowadzonej przez zachodnie mocarstwa. Jak wiemy nie przeliczył się.
Zdaniem Leszka Moczulskiego, historyka i polityka, autora monumentalnej pracy „Wojna polska 1939” Hitler pozostawił na granicy z Francją: minimalne siły, których zadaniem było bardziej pozorowanie obrony niż faktyczne zapewnienie bezpieczeństwa III Rzeszy W strefie przygranicznej stacjonowały w sumie 23 niemieckie dywizje, ale część z nich (mniejsza) nie była przygotowana do walki. Blisko jedna trzecia tych dywizji była wysokiej klasy, jakościowo porównywalnej z wysokim poziomem dywizji francuskich, ale były one dużo słabiej wyposażone w broń ciężką. Do starcia z Francuzami zupełnie nieprzygotowane były wojska Landwehry, będące niemal na całej granicy na Renie od Szwajcarii aż do Strasburga.
Po drugiej stronie zgromadzono więcej wojska, niż mogło się zmieścić na foncie. Na wąskim obszarze Lotaryngii, gdzie koncentrowano siły, można wręcz mówić o nadmiarze jednostek Francuzi do uderzenia przeznaczali około 35-40 dywizji. W sumie mieli oni tam nad III Rzeszą czterokrotną przewagę w piechocie i ponad ośmiokrotną w artylerii!

Oznaczało to, że Francuzi mogli w ciągu do pięciu dni osiągnąć linię Renu, co oznaczało, że Niemcy zostałyby postawione w tragicznej sytuacji jako, że większość ciężkiego przemysłu umiejscowiona była w Nadrenii. Według Moczulskiego: Byłby to koniec wojny. Francuzi nie wychodziliby już zapewne na wschodni brzeg Renu. Niemcy byliby w stanie w ciągu dwóch – trzech dni przerzucić na zachód całe swoje lotnictwo z Polski, zapewne obie strony poniosłyby w walkach powietrznych bardzo duże strat ale dla Niemców byłyby to straty nie do odrobienia. Trzeba też pamiętać, że Francuzi dysponowali bardzo silną obroną przeciwlotniczą. Hitler nie byłby w stanie ugodzić w serce przemysłu francuskiego, nie mówiąc już o brytyjskim. Z kolei bardzo ważny niemiecki ośrodek zbrojeniowy – Zagłębie Saary – zostałby opanowany już w ciągu kilku dni od rozpoczęcia ofensywy przez Francuzów. Zajęcie tego zagłębia w połączeniu z zagrożeniem lotniczym Zagłębia Ruhry uniemożliwiłoby Niemcom prowadzenie wojny.
Jakież to wydaje się łatwe! Jak szybko skończyłaby się wojna... Pozostawał wprawdzie jeszcze Stalin, ale przynajmniej jeden reżim zostałby niemal spacyfikowany. Niestety Francuzi i Anglicy zdecydowali 12 września 1939 roku w Abbeville, że nie ruszą na pomoc Polsce, o czym zresztą nie raczyli poinformować Warszawy. Według Piotra Zychowicza: Oszukana przez wiarołomnych „sojuszników" osamotniona Rzeczpospolita konała pod ciosami dwóch totalitarnych molochów. (…) Paryż i Londyn wykorzystały więc Polskę jako piorunochron. Jako żywą tarczę, która miała przyjąć na siebie pierwsze, najpotężniejsze uderzenie III Rzeszy. Według jednej z teorii takie intencje przyświecały Brytyjczykom już 31 marca 1939 r, gdy złożyli Polsce słynne gwarancje wojskowe. A do tego momentu - jak wynika z niemieckich dokumentów -Hitler planował bowiem zaatakowanie w pierwszej kolejności Francji.
Taką decyzję podjęli Brytyjczycy, a po nich i Francuzi, po tym, gdy dotarła do nich treść paktu Ribbentrop – Mołotow. I Francuzi, i Brytyjczycy, dzięki decyzji o poświęceniu sojusznika, zyskali kilka miesięcy na przygotowania do wojny. Jak powszechnie (?) wiadomo nie zdało się to Francuzom na wiele, ale Brytyjczycy rzeczywiście skorzystali.
Na koniec warto się zastanowić co by się stało, gdyby Francuzi i Anglicy uderzyli na Niemcy 17 września 1939 roku o świcie, zaś Sowieci postanowili zanieść na pancerzach czołgów rewolucję do Berlina, Paryża i Londynu, do czego zdaniem Suworowa się przygotowywali od pamiętnego lania nad Wisłą w sierpniu 1920.

0 komentarze:

Prześlij komentarz