Niedzielny wieczór i poniedziałkowy poranek wstrząsnął wrażliwymi serduszkami Polaków. Radio, telewizja, portale internetowe grzmiały, że polscy faszyści znowu dali o sobie znać. Po incydencie w Białymstoku niczym nie sprowokowani zaatakowali wypoczywających na gdyńskiej plaży meksykańskich marynarzy. Polscy faszyści ukryci w postaciach wstrętnych kiboli Ruchu Chorzów bili i gonili marynarzy wrzeszcząc cosik o małpach i brudasach. Komentarze „dziennikarzy” i internautów pełne były słów potępienia i zachęt skierowanych do wyższych instancji aby wreszcie wzięli się za odszczepieńców. Do tej pory wszystko jasne.
W poniedziałek portal niezależna.pl dotarł do świadków. Jeden z obserwatorów, którym był kibic z Chorzowa opowiadał, że przed zdarzeniem marynarze z Marynarki Wojennej Meksyku i kibice popijali razem piwko i rozmawiali w pełnej komitywie. Rozróba rozpoczęła się przez kobietę. Jeden z marynarzy „zalecał się” dość jednoznacznie. Gdy jego ręce skierowały się ku niewieścim krągłościom, ta go odepchnęła. Meksykanin uderzył ją w twarz. Zareagował na to jeden z kibiców. Podbiegł do nich w obronie dziewczyny i dostał nożem. W rękach marynarzy pojawiły się noże i tulipany, zrobione z rozbitych butelek. Na nieszczęście dla krewkich południowców kibice właśnie na tą godzinę wyznaczyli zbiórkę w tamtych okolicach. Chorzowianie usłyszawszy, że jeden z nich dostał nożem... Rezultat mógł być tylko jeden.
W raporcie policyjnym znalazło się stwierdzenie, że Meksykanie krążyli po plaży i zaczepiali wypoczywających, więc relacja świadka nabiera wiarygodności, zaś informacje rozpowszechniane przez radio, telewizję i wiodące portale grały pod dyktando ministra Sienkiewicza, premiera i filozofa z Biłgoraja, obiecującego niedawno, że sfotografują ryje wszystkich faszystów i je upublicznią. Raport policyjny nie trafił do makówek dziennikarzy opisujących zajście. Olał go też rząd. Wspomnianym dziennikarzom i politykom nie rzuciło się również w oczy nagranie z monitoringu. Ale prikaz to prikaz.
0 komentarze:
Prześlij komentarz