Rosja jest normalnym krajem i prowadzi właściwą takiemu krajowi politykę. Pogląd taki wyznawany przez Adama Wielomskiego musi budzić i budzi emocje. Rosjanie (zarówno za cara, jak i Stalina) zdając sobie sprawę, że aby osłabić naród, należy pozbawić go możliwości sprawnego myślenia, zsyłali w głąb swego ogromnego państwa całe rzesze inteligencji. Odnieśli przy tym mnóstwo korzyści (mam na myśli szczególnie drugą połowę XIX wieku) w cywilizowaniu kraju, pozbywając się jednocześnie elementu potencjalnie niebezpiecznego. Już w XIX wieku gospodarka Rosji była oparta na wykorzystaniu olbrzymich bogactw naturalnych, co nie zmieniło się ani w okresie władzy komunistów, ani tym bardziej po rozpadzie ZSRS. Posiadając ogromne złoża gazu, musi Moskwa dbać o ich dystrybucję, tym bardziej im większe są koszta związane z korupcją (koszty budowy stadionów na ubiegłoroczne częściowo polskie mistrzostwa to mały pikuś w porównaniu z tymi w Soczi), a odkrycie bogatych złóż gazu łupkowego w Polsce może tę dystrybucję znacząco ograniczyć.
Aby zagrożenie zmniejszenia sprzedaży własnego gazu wyeliminować albo znacząco ograniczyć mogła Moskwa uczynić kilka kroków. Pierwszy, najbardziej oczywisty raczej zawiódł, nie udało się bowiem Rosjanom zdobyć większości koncesji na wydobycie gazu łupkowego. Krok drugi, wydaje się, działa. Nagle w magiczny sposób obniżają się prognozy co do ilości gazu pod Polską, jest on głębiej, pojawiają się problemy z metodami wydobycia... słowem koncerny wydobywcze zaczynają rejterować. Krok trzeci, mimo małego huczku w naszych mediach i gimnastyki wierchuszki PO również zdaje się przynosić owoce. Putin ogłosił, że będzie budował drugą nitkę gazociągu przez Polskę. Krok czwarty również przynosi plon. Donosi o tym „Uważam Rze”:
Europosłowie mnożą biurokratyczne przeszkody, które mogą stanowczo opóźnić eksploatację tego surowca. A to oznacza, że rosyjskie lobby może mówić o sukcesie – intensywna kampania w Brukseli zaczyna przynosić efekty. To bowiem właśnie eksperci Gazpromu od lat forsują teorię, że wydobycie gazu łupkowego spowoduje zagrożenie ekologiczne. Argumenty te oparte są na wątpliwych przesłankach, które łatwo obalić, ale unijni biurokraci zdają się im ulegać.
Dowodzi tego nidawna decyzja posłów z komisji środowiska, którzy uznali, że każdy etap prac zmierzających do wydobycia gazu łupkowego musi być poprzedzany pełną procedurą związaną z oceną oddziaływania planowanych działań na środowisko. Jak wiadomo, takie biurokratyczne czynności mogą ciągnąć się miesiącami, które mogłyby być wykorzystane na kolejne działania. Na obecnym etapie prowadzone są czynności poszukiwawcze, które musiałyby zostać przerwane do czasu uzyskania ekspertyz środowiskowych. Oznaczałoby to kompletny paraliż trwających poszukiwań – wszyscy zainteresowani musieliby się skupić na gromadzeniu dokumentacji.
Krótko mówiąc – pozamiatane. Interesy Polski niespecjalnie interesują europosłów z komisji środowiska, gdyż o wiele więcej korzyści mogą odnieść, wsłuchując się uważnie w głosy lobbystów Gazpromu. Polscy europosłowie wprawdzie zapowiadają walkę z opisanymi restrykcjami, ale nie wszyscy noszą w sercu prawdę. Dzisiejszym koalicjantom walka ta nie przyniesie specjalnie dużych korzyści, bo ewentualne miejsce w radach nadzorczych spółek wydobywczych zajmą poplecznicy zwycięzców następnych wyborów, których PO może nie wygrać.
Hurraoptymizm związany z odkryciem łupków pod naszymi stopami był więc nieuprawniony. Mimo tego, że wszyscy warszawscy decydenci zdawali sobie sprawę, że gaz polski jest zagrożeniem dla interesów rosyjskich, nie robili niczego oprócz zacierania rączek. A wystarczyło odrobinę poszperać w bibliotece. Tadeusz Grużewski na początku XX wieku napisał: Ustrój państwa daje rządowi rosyjskiemu olbrzymią siłę podczas wojny, ale już podczas pokoju zapewnia mu w polityce zagranicznej znaczną łatwość i sprawność działania. Za Mikołaja I, jak mówi któryś z historyków rosyjskich, polityka wewnętrzna służyła za "środek jedynie do prowadzenia zewnętrznej''. Wiedząc o tem, może rosyjska dyplomacya w grze dyplomatycznej np. z Anglią odkładać rozwiązanie drażliwych kwestyi do czasu objęcia rządów przez stronnictwo liberalne, które prowadzi słabą i mniej stanowczą politykę zagraniczną i uzyskać od niego to, na co nie zgodziliby się konserwatyści. Cała rzekoma mądrość i zręczność polityki rosyjskiej - to tylko wynik korzystnych warunków. Czy coś się w tej materii zmieniło? Po prostu wypatrzyli okazję!

0 komentarze:
Prześlij komentarz