Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

czwartek, 29 maja 2014

Napluć niedźwiedziowi w pysk

maja 29, 2014 Posted by Onufry Okowita , , , , No comments

Przypomnijcie sobie moi incydentalni czytelnicy, jak przebiegała wyprawa Zbyszka z Bogdańca na niedźwiedzia. Ci, którzy raczyli się powieścią Sienkiewicza, powinni ją doskonale pamiętać. Dla mało czytających mam pocieszającą wiadomość. Ford umieścił tę scenę w filmie. Jedna z najpoważniejszych różnic jest taka, że śledząc wzrokiem karty książki, możemy się nią delektować przez dłuższą chwilę, natomiast w filmie to jedynie epizodzik.

Króciutko! Do polowania na niedźwiedzia zabrał chwacki młodzian okute widły i topór. Zabrakło mu tylko jeszcze jednej pary rąk, aby wbiwszy zwierzowi w kałdun widły, wrazić w kudłaty łeb topór. Z pomocą przyszła mu urodziwa Jagienka, dzięki czemu mógł spełnić śluby rycerskie, zaś opowieść mogła ciągnąć się dalej.
Naszym niespecjalnie drogim politykom nie zapadła owa scena w pamięć, bo uparcie szarpią niedźwiedzia za kudły. Za paskiem tkwi im jeno kozik do grzybów. Rozumu im nie starcza nawet na tyle, aby obejrzeć się za siebie i sprawdzić czy aby na pewno stoi za nimi druh z dubeltówką. Szarpią więc tego zwierza za kudły, plują mu w pysk i pokrzykują dla animuszu. Gdy zaś przechodzień popuka się znacząco w głowę i powie, że są ciężkimi idiotami, ci gromią go grubymi słowy i nazywają niedźwiedzim agentem. Mądre to?
Niedźwiedzia takie szarpanie za kudły i plwanie w pysk nie boli. Jedynie okrutnie wnerwia. A że węch ma czuły, więc wie, że za cymbałami z kozikami czai się wataha wilków i banda łasic, które czekają na okazję, aby zebrać resztki.
Jak to się skończy? Niezbyt dobrze. Niedźwiedź i smok podali sobie łapy. Adam Wielomski pisze, że sojusz między Rosją i Chinami został skonsumowany 21 mają 2014 roku w postaci umowy gazowej i wyraźnych zapowiedzi utworzenia w Azji wielkiej kontynentalnej strefy bezpieczeństwa opartej o te dwa kraje, jak i mniejsze lokalne potęgi, na czele z Iranem.
Rosja wzięła więc Krym, w czym jej wydatnie pomogli głuptaki z Waszyngtonu, Berlina podjudzający Ukraińców do skrajnie nieprzemyślanych posunięć. A nasi umiłowani przywódcy, próbujący się podlizać amerykańskiemu imperium (kaczyści) lub kochanej ciotuchnie Angeli (tuskoluby) zaczęli wymachiwać kozikami, zamiast zabezpieczyć kraj energetycznie poprzez przyspieszenie wydobycia gazu z łupków. Witki opadają...

0 komentarze:

Prześlij komentarz