Czym się różni finansowanie przez „państwo” budowy Świątyni Opatrzności, tęczy na Placu Zbawiciela, Muzeum Żydów, opłacania lekcji religii, czy lekcji wychowania seksualnego, promowania genderu? Oprócz wysokości nakładów nie różni się finansowanie wspomnianych inicjatyw właściwie wcale!!!
„Państwo” po prostu bierze z budżetu nasze pieniądze i przeznacza je na taki bądź inny cel. Zanim jednak przeznaczy stosowne kwoty na rozmaite cele, musi wyjąć pieniądze z portfeli obywateli. Nieważne, w co ów obywatel wierzy: w Boga, w Potwora Spaghetti, w UFO, czy w NIC... Pieniądze katolików trafiają więc na kolejną odbudowę tęczy, czy szkolenia z gender dla czterolatków, zaś forsa ateistów zasila budowę świątyni albo lekcje religii!
Nie jest to, aby śmieszne? No właśnie!!!
Jednocześnie większość z tych plujących najsilniejszym kwasem nie przyjmuje do wiadomości prostego faktu. Pod jednym niebem żyją buddyści, katolicy, mahometanie, żydzi, protestanci... i ateiści. Fundamentaliści islamscy pokazują właściwie każdego dnia jak najskuteczniej prowadzić dyskusję z przeciwnikami ideologicznymi. Europa wyzwoliła się z podobnych umiejętności ładnych parę lat temu (dopóki nie zaprosiła do zamieszkania na swoim terytorium zwolenników szariatu), więc podstawową bronią z przeciwnikami ideologicznymi są protesty, demonstracje i sprawy sądowe.
Polscy fundamentaliści katoliccy potrafią bronić swego. Nie łapią za kamienie, czy karabiny, aby rozstrzygnąć spór na swoją korzyść, ale pewne sukcesy odnoszą. Ot choćby w przypadku planowanego na Malta Festivals 2014 przedstawienia „Golgota”. Ludzie z Fundacji Wolność od Religii piszą, że to smutne. Dla nich i dla fanatyków wolności sztuki to zapewne smutne. Gdyby przedstawienie się odbyło, cierpieliby świadomi katolicy. Dlaczego? Ano z powodu publicznych pieniędzy.
Przypomina się Wam ciągle jeszcze głośna sprawa klauzuli sumienia lekarzy? W tym przypadku argumenty wyznających tezę, że macica należy do kobiety, obracały się zaskakująco często dookoła finansowania służby (tfu!) zdrowia z pieniędzy publicznych. Co by było, gdyby wyeliminować owo publiczne finansowanie, o czym sensownie pisał w tej właśnie sprawie na fejsiku Rafał Szumilak?
No właśnie! Zamiast jazgotać, mało szanowni fanatycy obu stron powinni domagać się od państwa tylko jednego: nieingerowania. Chcesz biskupie wybudować w swojej diecezji świątynię, zbierz mamonę od wiernych! Chcesz ateuszu wystawić „Golgotę”? Zbierz dookoła grupkę zapaleńców i zorganizujcie Festiwal Wolności od Religii i do Sztuki za kasę pozyskaną od sponsorów. Wtedy wara katolom od tej inicjatywy!
To samo z klauzulą sumienia. Służba (tfu!) zdrowia finansowana z pieniędzy odebranych pod przymusem podatnikom winna zniknąć. Czy pojawiłaby się wtedy klauzula sumienia? Zapewne sporo zależałoby od dochodów jednego lub drugiego lekarza.
Ale to się niestety nie ziści! Zbyt wielu ludzi utraciłoby wygodne posadki (np. urzędnicy wszelkiego autoramentu). I ludzie musieliby samodzielnie myśleć i decydować za siebie. A to jest przecież nie do przyjęcia!!!


0 komentarze:
Prześlij komentarz