Bohaterem poniższego tekstu jest zdjęcie... No właściwie to, co zostało "subtelnie" w nim przekazane. Co mógłby z takiego zdjęcia wyczytać średnio rozgarnięty osobnik? Może coś takiego: jeśli jesteś człowiekiem jednej księgi, wtedy łatwo złapiesz za karabin i zaczniesz przy jego pomocy wprowadzać swoją wizję świata. I popatrzcie tylko na pogranicze iracko-syryjskie. Tworzy się tam kalifat dla którego słusznym i zbawiennym jest wprowadzenie szariatu na terenach przez niego opanowanych. Poza tym trzeba również wyeliminować wszystkie inne religie (masakry chrześcijan) oraz inne odłamy muzułmanizmu (dlatego z terenów opanowanych przez kalifat masowo uciekają choćby Kurdowie).
No tak, a kiedy to chrześcijanie prowadzili wojny religijne? Nie jestem historykiem, ale ostatnie miały chyba miejsce w pierwszej połowie siedemnastego wieku. Poproszę o przywrócenie do pionu, jeśli były jakieś później! Przynajmniej w Europie.
Ale wróćmy do zdjęcia. Oto ono:
Co mógłby z takiego zdjęcia wyczytać średnio rozgarnięty osobnik? Może coś takiego: jeśli jesteś człowiekiem jednej księgi, wtedy łatwo złapiesz za karabin i zaczniesz przy jego pomocy wprowadzać swoją wizję świata. I popatrzcie tylko na pogranicze iracko-syryjskie. Tworzy się tam kalifat dla którego słusznym i zbawiennym jest wprowadzenie szariatu na terenach przez niego opanowanych. Poza tym trzeba również wyeliminować wszystkie inne religie (masakry chrześcijan) oraz inne odłamy muzułmanizmu (dlatego z terenów opanowanych przez kalifat masowo uciekają choćby Kurdowie).
No tak, a kiedy to chrześcijanie prowadzili wojny religijne? Nie jestem historykiem, ale ostatnie miały chyba miejsce w pierwszej połowie siedemnastego wieku. Poproszę o przywrócenie do pionu, jeśli były jakieś później! Przynajmniej w Europie.
Prawa część fotografii przedstawia pokojowo nastawionego gościa, który dzięki książkom pozbył się karabinu. Wnoszę po tym, że oczytany facet, albo oczytana laska, muszą być wypełnieni miłością do bliźniego, bo wiedzą, że przy pomocy wojny nie da się rozwiązać żadnych problemów dręczących ludzkość. Ano przyjrzyjmy się temu...
Ot choćby pierwszy z brzegu Saloth Sar szerzej znany jako Pol Pot. Jako wesoły chłopak został, wraz z grupą kambodżańskich młodzieniaszków, wysłany na studia do Francji, gdzie zaczytywał się pismami teoretyków socjalizmu. W efekcie studiów nie skończył, ale znakomicie poznał język francuski co pozwoliło mu na pracę w charakterze nauczyciela... Oczywiście po powrocie do ojczyzny. Dwadzieścia lat działalności w strukturach opozycji, wieloletnia partyzantka w górach doprowadziły Pol Pota do zaostrzenia poglądów. Jego kraj miał dojść do dobrobytu dzięki powrotowi do gospodarki naturalnej... W skrócie dzięki pracy na roli.
Po dojściu do władzy Pol Pot ogłosił ośmiopunktowy program:
- Ewakuować miasta.
- Zamknąć targowiska.
- Zlikwidować walutę.
- Zamknąć pagody i zmusić mnichów do pracy.
- Zabić wszystkich ludzi związanych ze starym reżimem.
- Stworzyć kolektywy ze wspólnymi stołówkami.
- Wydalić z kraju wszystkich Wietnamczyków.
- Wysłać żołnierzy na granice.
Realizacja programu wyglądała dosyć specyficznie. W Wikipedii możemy wyczytać, że:
Zamknięto szkoły, szpitale i fabryki, zlikwidowano banki i pieniądz, zdelegalizowano religię, zlikwidowano własność prywatną, zaś ludność miast wyrzucono siłą na tereny wiejskie do tzw. kolektywnych gospodarstw rolnych, które były de facto obozami pracy przymusowej. Uzasadniono to fałszywymi twierdzeniami, że wskutek amerykańskich bombardowań kraj był na granicy masowego głodu, co wymagało przeniesienia ludności na wieś, gdzie mogła produkować żywność.
Polityka ta, znana jako „Rok Zerowy”, doprowadziła do śmierci ogromnej liczby osób, zarówno wskutek zagłodzenia, jak i przepracowania i egzekucji. Czerwoni Khmerzy systematycznie mordowali wszystkie osoby, które miały jakiekolwiek powiązanie z poprzednim reżimem, a także fachowców i intelektualistów – zabijano nawet za sam fakt posiadania okularów lub zbyt delikatnych dłoni. Ofiarą padła również mniejszość wietnamska w tym kraju. Większość źródeł podtrzymuje, że liczba ofiar Czerwonych Khmerów jest w proporcji do liczby ludności wyższa niż w jakimkolwiek kraju na świecie we współczesnej historii. Najniższe szacunki mówią o 10% strat, ale częściej przyjmuje się, że liczba zamordowanych i zmarłych z głodu i chorób osób sięgnęła 20-25% całej populacji.
Szczególnie pieczołowicie Czerwoni Khmerzy zajęli się problemem religii... Zamordowano ok. 90 proc. buddyjskich mnichów. W gruncie rzeczy wyeliminowanie pasożytów, jakimi są według wojujących ateistów duchowni, powinna nastąpić szczęśliwość, społeczeństwo miało od tej chwili cieszyć się niezakłóconą niczym zamożnością i poczuciem bezpieczeństwa. Po przecież według wojujących ateistów bronią posługują się wszak tylko fanatycy religijni...
Na koniec drobniutki komentarz. Wstyd mi, że kilka lat temu miałem podobnie nasrane w bani. Ten mem, który tutaj zamieściłem, i mu podobne to produkty demagogów podobnych do Mao Zedonga, Lenina, Stalina, Hitlera, Pol Pota itp. Oczywiście do tego grona można również zaliczyć i św. Bernarda, i św. Ignacego Loyolę, i całe mnóstwo religijnych fanatyków, jednak... mogliby się oni wiele nauczyć od wrogów religii.
Ale do kogo ja to piszę? Wojujący ateista i tak wie lepiej. Ma przygotowanych kilka formułek, którymi epatuje w sieci i nie dotrze do niego nikt ani nic. Trzeba czekać aż zmądrzeje. No chyba, że dostaje za produkowanie swoich mądrości ciężki szmal...

0 komentarze:
Prześlij komentarz