Kłamcy, oszuści, hipokryci. Jak by tego było mało, to jeszcze bezwzględnie poranieni. I to przez kogo? Przez Marynarkę Wojenną kraju, który pierwszy stulił uszy i uciekł z Iraku z podkulonym ogonem. Spodziewałbym się tego po Rusach, ale Hiszpanie?
A było tak: 14 listopada aktywiści z Greenpeace przypłynęli na statku "Arctic Sunrise" do miejsca, do którego płynął statek wiertniczy Rowan Renaissance, należący do korporacji naftowej Repsol.
Marynarka Wojenna Hiszpanii zażądała od osobników nazywających siebie ekologami, by opuścili akwen. Aktywiści postanowili tego nie słyszeć. 15 listopada rankiem podpłynęli na pontonach w stronę statku wiertniczego. Ciągle niesłyszącym „ekologom” zaczęła dolegać i ślepota, gdyż nie zauważyli płynących prosto na ich pontony łodzi motorowych hiszpańskiej Marynarki Wojennej.
W efekcie ataku 23-letnia Włoszka wypadła za burtę, a – jak to pięknie opisali dziennikarzyny z TVN 24 - skrzydło wyłączonego silnika wojskowej łodzi uszkodziło jej nogę. I skandal nad skandale, została helikopterem przetransportowana do szpitala.
Komentarz władz Greenpeace: „To pokazuje, jak daleko mogą posunąć się rządy, by ochronić przemysł ropy naftowej przed pokojowo protestującymi ekologami”.
Wiecie nie od dziś, że pismak jest złośliwy. Jego złośliwość jest tak wielka, że aż zapyta głośno „ekologów” z Greenpeace: „Ten Wasz stateczek porusza się dzięki sile wiatru, czy pod pokładem siedzą młodzi stażem aktywiści i wspomagani rytmicznym waleniem w bęben oraz smagnięciami bicza, w pocie czoła wiosłują?” A drugie pytanie jest wprost wstrętne: „Dlaczego nie pozwoliliście działać siłom natury, która w końcu sama leczy rany, tylko pozwoliliście przetransportować nieszczęsną helikopterem na wysokooktanową benzynę?”
Coś tu śmierdzi i nie jest to chyba benzyna...

0 komentarze:
Prześlij komentarz