Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

czwartek, 11 grudnia 2014

Nie co dzień takie cuda...(01)

grudnia 11, 2014 Posted by Onufry Okowita , No comments

Nareszcie! Doczekaliśmy się! Ruszył Pendolino i będziemy mogli mknąć po torach z zawrotną prędkością. Z Warszawy do Gdańska w jedyne, niewiarygodne i na dodatek niecałe 3 godziny! Pismak za głowę się łapie i wrzeszczy: „Jakże to? Taki triumf! Niemożliwe”. Potem wpisuje pismaczyna do wujaszka G zapytanie o chińskie szybkie pociągi i dowiaduje się, że ichniejszy ekspres pokonuje trasę z Pekinu do Kantonu (2300 km) w osiem godzin. I jak niegdyś śnił o chińskim piórniku, chińskiej pachnącej gumce do ścierania i trampkach, tak teraz o chińskim ekspresie śnić nie śmie...

Każdy głupi wie, że żyjemy już od 25 lat w wolnym kraju. Wolno nabijać się z prezydenta (najwyżej wybiją drzwi o 6.00), bluźnić na prezydenta (za co do ciupy posadzą), można też brzydko pisać na homosiów, żydów i Ukraińców (najwyżej dostaniemy łatkę wrogów publicznych albo gorzej). Wolność objawia się między innymi tym, że dla własnego dobra musimy nosić coś, czym obdarzyli nas komuchy po wojnie (znaczy dowodzik obywatelu!). I każdą zmianę pobytu rychło meldować w odpowiednim urzędzie...
Zbigniew Stonoga założył partię kilka dni po oświadczeniu, że będzie kandydował na prezydenta. Początkowo pismak przyglądał się z sympatią okrągłej buźce w okularach, ale z każdym bluzgiem jego sympatia malała. Ogłoszenie o tym, że Stonoga chce być prezydentem przyjął parsknięciem, to o założeniu partii wyrwało krótkie: „Pojebało chłopinę!” Panie Stonoga wyciągnij pan te kwity, którymi wymachujesz co najmniej od wiosny!
Na koniec znowu o kolei. O przygodzie ex-ministry Muchy w pociągu relacji Warszawa – Lublin:

0 komentarze:

Prześlij komentarz