Wojciech Cejrowski – człowiek, którego chyba nikomu w naszym pięknym i nieszczęśliwym kraju przedstawiać nie trzeba, poruszył ważny, a zarazem tragikomiczny problem. Podróżnik i antropolog zauważył, że: „W tym roku do polskiego PKB dopisano prostytucję i narkotyki. W tej sytuacji rząd polski ustawił sam siebie na pozycji alfonsa i dealera narkotyków. Zawstydzające. No ale do tego, by coś było zawstydzające, trzeba mieć poczucie przyzwoitości. Rozmowy polityków nagrane przez kelnerów się nie liczą, gdyż podsłuchy były nielegalne, ale jednocześnie dochody z prostytucji i handlu narkotykami liczą się, pomimo że są nielegalne. To tyle na temat tej władzy.”
Myślę, że o tej władzy można powiedzieć jeszcze wiele, ale większy efekt ma rzucanie grochem o ścianę. W felietoniku o sławetnej aferze podsłuchowej, która, póki co, rozeszła się po kościach, rzuciłem uwagę znaczącą tylko tyle, że zakładając świni krawat, nie zmienimy jej w dżentelmena.
I nieważne, czy przywołamy przed oczy byłego premiera z Kaszub, obecnego marszałka sejmu, „bohatera stanu wojennego” (według Janiny Paradowskiej) czyli „wójek dobra rata” i wierny obrońca WSI, czy osobnicy grający pierwsze skrzypce w największej partii opozycyjnej w Polsce.
Przykładem może być słynąca z ostrego języka profesor Pawłowicz, która błysnęła kulturą podczas niedawnych obrad sejmu. Napchała bandzioch podczas pracy, czym przysłużyła się zarówno wspomnianemu już „wójkowi”, jak i całej izbie poselskiej, dając merdiom głównego nurtu wspaniały temat zastępczy. Nasz umiłowany przywódca zeznawał bowiem wczoraj w sądzie w sprawie kasy znikającej z jednych portfeli i pojawiających się magicznie w innych podczas weryfikacji służb specjalnych. Oglądając relację, która nie wiadomo dlaczego, nie znalazła się na antenie żadnej telewizji głównego nurtu. Spoglądając na stream TV Republika, oglądacze nie mogli wyjść z podziwu jakąż, niemal słoniową pamięcią wyróżnia się nasz umiłowany przywódca. Prawdzie ów słoń łazi na dwóch czteropazurzastych łapach, gdacze i znosi jajka, ale co słoń to słoń!
A Lasy Państwowe na razie dalej będą państwowe. Zabrakło pięciu głosów do tego, aby zmienić konstytucję i pozwolić na prywatyzację naszych lasów. Ale co się odwlecze to nie uciecze. Jeszcze kilka aferek, wyrzucenie z PiS-u kilku następnych małych cwaniaczków łamane przez oszustów, a kolejna „własność” wszystkich Polaków zmieni posiadacza.

0 komentarze:
Prześlij komentarz