Dowcipni, ci „nasi” dziennikarze, oj dowcipni. Jakieś pięć lat temu pismak niemal popłakał się ze śmiechu, gdy „najwybitniejszy polski dziennikarz” opowiadał o poziomie inteligencji osobników wpatrujących się pilnie w swoje plazmy.
Prawda, że fascynująca wypowiedź? Przez te pięć lat wydawało się pismakowi, że już nic śmieszniejszego z ust dziennikarza nie usłyszy, bo przecież Karola Strasburgera i jego wyśmienitych dowcipów nie można niestety brać pod uwagę. W końcu to znamienity aktor!
Zupełnie inaczej ma się sprawa z największym twardzielem TVN, Kamilem Durczokiem, który zażartował do pewnej początkującej dziennikarki: „Widzę, że nie masz majtek pod dżinsami. Jedziemy do mnie? Oprzesz się, suko, o ścianę, a ja wejdę od tyłu”. Ten przedni dowcip nabrał takiego rozpędu, że nie pomógł „szpital” ani płacz u Wielowieyskiej w Tok FM. Widać, ktoś tego niewinnego żarciku nie zrozumiał. Biada, biada... Jak będzie tera pismak żyć bez tak dowcipnego człeka na antenie? Och, zapomniałby pismak na śmierć! Przecież nie ma telewizora...

0 komentarze:
Prześlij komentarz