Można dostać rozdygotania pępka. Ze śmiechu albo ze złości. Zależnie od poglądów, temperamentu... A czasem obu. Najpierw wybuchnąć śmiechem, a potem zaciskać pięści i bluzgać z pasją. Dlaczego? Z powodu tych wszystkich dziwnych ludzi, którzy są naszymi umiłowanymi przywódcami. Inna sprawa dlaczego mamy za umiłowanych przywódców takich młotów...
Weźmy za przykład lśniącą niebywałym blaskiem ministrę edukacji, naszą drogą Joannę, która walczy niczym lwica o... No właśnie nikt właściwie nie wie o co. Najpierw sejm przyjął ustawę o rozpieprzeniu tysięcy małych szkolnych sklepików, bo trzeba dbać o zdrowe żywienie młodych ludzi.
Gdy zaś niektóre bardziej przedsiębiorcze szczeniaki zaczęli kupować chipsy, drożdżówki i batoniki poza szkołą w ilościach znacznych i sprzedawać tym, którym się nie chciało wdepnąć do sklepu, ktoś się przestraszył. Miało być tak pięknie, a tu nagle na miejsce jednego sklepikarza pojawiało się kilkudziesięciu spragnionych zarobku młodych przedsiębiorców zasilających szarą strefę? O co to, to nie!
Jak wydumała, tak i nasza droga ministra zrobiła, a potem w usłużnych merdiach otworzyła otwór gębowy i się pochwaliła. Brawo ona!
A potem jeszcze dała odpór wszelkiego rodzaju hejterom. Aż im w pięty poszło :D
Oczywiście potknięcie naszej drogiej ministry próbowała zdyskredytować kandydatka PiS na premierę, piszcząca posłanka Szydło. Podejrzliwiec mógłby zapytać przyszłą premierę, czy coś się jej w bani nie poprzestawiało, albo czy ma pamięć krótszą od narzędzia którego miano nosi w nazwisku? Więc jak?




0 komentarze:
Prześlij komentarz