Stary i się dziwi. Przestałby już! No, ale niby w jaki sposób mógłbym się przestać dziwić? Weźmy taki przykład.
Pewien dość znany aktor, który został liźnięty również przez karierę kabareciarza z największą powagą wygłosił swego czasu uwagę, że w głowie mu się nie mieści jak można przywiązywać dzieci do tarcz... Bardzo słuszna uwaga. Przecież przywiązane do tarczy dziecię przeszkadza w jej sprawnym operowaniu, a przez to niemiecki obrońca ziemi należącej do Słowian Połabskich, mógłby wstrętnego polskiego najeźdźcę tym łatwiej nadziać na włócznię.
Już o tym chyba kiedyś pisałem, ale z chęcią powtórzę. Szkołę podstawową kończyłem, gdy u władzy trwała demokracja ludowa. Wtedy w podręcznikach do historii można było wyczytać, że 972 roku ziemie naszego państwa najechał margrabia Hodo, ale wojowie pod wodzą książąt Mieszka i Czcibora zadali mu klęskę pod Cedynią. Jakieś 140 lat później przyjechał do Polski w odwiedziny, wraz z wielotysięczną armią, niemiecki król Henryk V. Na portalu historykon.pl można przeczytać: „Miało to miejsce podczas konfliktu Bolesława Krzywoustego z królem niemieckim Henrykiem V, który poparł wypędzonego z Polski brata księcia, Zbigniewa. Doprowadziło to do wojny polsko – niemieckiej.
Wojska króla przybyły pod miasto 24 sierpnia i zaskoczyły głogowian, opanowując i niszcząc podgrodzie, biorąc łupy i jeńców, a także rozbijając i rozpraszając część wojsk posiłkowych Bolesława, które tam stacjonowały. Na razie jednak nie próbował zdobywać samego grodu. Zgodził się również na pięciodniowy rozejm, podczas którego mieszkańcy mieli uzyskać zgodę od księcia Bolesława na poddanie się. Na jego poręczenie mieszkańcy Głogowa wydali zakładników ze swoich rodzin. Warunkiem ich wydania było jednak to, że bez względu na przebieg negocjacji z Krzywoustym, zakładnicy zostaną zwróceni. Książę jednak kategorycznie zabronił kapitulacji i nakazał obronę grodu do samego końca. Rozgniewany tym Henryk V złamał umowę i kazał przywiązać zakładników do machin oblężniczych w nadziei, że głogowianie nie odważą się do nich strzelać. Przeliczył się jednak, bowiem obrońcy nie oszczędzili nawet własnych krewnych aby bronić za wszelką cenę grodu.”
Na mój rozum znany aktor totalnie pokiełbasił dwie wojny, zamieniając obrońców w napastników, ale nie sposób nie przyznać mu odrobiny zdrowego rozsądku. Walczyć z dzieckiem przytwierdzonym do tarczy jest trudno!
I wszyscy byśmy o tym zapomnieli, gdyby owemu znanemu aktorowi znowu nie udało się powiedzieć prawdy. Na gali wręczenia Orłów przyznał nagrodę dla aktora/aktorki drugiego sortu... Z rechotu i oklasków zgromadzonych celebrytów wniosłem, że znowu się chłopinie udało! Setnie się urechotałem, gdy przyjrzałem się obliczom wystrojonego grona aktorskiego. Z każdym sformułowanym żartem, poziom rechotu malał... Dlaczego? Czyżby do ich główek zaczynało docierać, że galę oglądają ci z PiS-u, którzy na żartach się nie znają? Wszyscy w wyśmienitych serialach TVN – u, czy Polsatu się nie zmieszczą... A wyprodukować film a Polsce bez dotacji z budżetu...
Wychodzi na to, że „dobry żart tynfa wart”! Prawda?

0 komentarze:
Prześlij komentarz