Niemal jak zdarta płyta. Tylko PiS przejął władzę, a już się zaczęło. Do każdego niedowiarka miały o szóstej rano wpadać grupy kościelne, aby brać go za bety i zaganiać na poranne msze. Jakoś do mnie nie zawitali, więc pogłoska okazała się fałszywa. Łgarstwem okazały się również deklaracje masowego opuszczania naszego pięknego kraju, przez tych oświeconych. Zostali licząc, że ktoś podstawi nogę pisuarom i będzie po staremu. I objawił się KOD, który od momentu powstania wrzeszczy, że trzeba bronić konstytucji i demokracji, bo są bezczelnie gwałcone. Dziwnym trafem na demonstracje nie napadają gliniarze, jak im się to nie raz i nie dwa zdarzało podczas rządów poprzedniej ekipy. Zatem nikt młodzieniaszków o pomarszczonych obliczach i siwych włosach nie okłada pałami, ale demokrację i konstytucją ciągle gwałcą!
Manifestacje i marsze to mało. Wyciągnięto więc z rękawa grupkę europosłów, których podstawowym zadaniem stało się... Pozwólcie, że przypomnę teraz króciótki wierszyk: „-Piotruś nie był dzisiaj w szkole,
Antek zrobił dziurę w stole,
Wanda obrus poplamiła,
Zosia szyi nie umyła,
Jurek zgubił klucz, a Wacek
Zjadł ze stołu cały placek.
-Któż się ciebie o to pyta?
-Nikt. Ja jestem skarżypyta.
Ich zadaniem stało się kapowanie. Akurat to nie powinno dziwić. Wpatrując się w nazwiska tych, którzy podpisali się pod rezolucją wyrażającą zaniepokojenie tym gwałceniem demokracji i konstytucji, to wprawne oko wykryje. Tu TW, tam TW... I cała kupa polskich nazwisk i dobrych katolików, nie? Wystarczy wpisać w gugla: „lista wstydu”.

0 komentarze:
Prześlij komentarz