Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

czwartek, 29 grudnia 2016

W kinie w Głąbinie...

grudnia 29, 2016 Posted by Onufry Okowita , , No comments

Jeśli istnieje miejscowość, którą ktoś kiedyś nazwał Głąbin, to nie o nią mi chodzi. W gruncie rzeczy mam na myśli niezbyt duży fragment naszej stolicy, na której dumnie (a raczej durnie) wznosi się gmach parlamentu. Odkąd nasz piękny i nieszczęśliwy kraj stał się znowu wolny, niemal stale przebywają w sejmie narzędzia pracy operatorów filmowych z za ich pośrednictwem całkiem duża widownia, co może uprawniać, tylko odrobinę na wyrost, do nadania durnemu gmachowi miana kina. Zatem niespecjalnie mnie dziwi, gdy jeden albo drugi znajomy kupuje paczkę popcornu i z paszczą wypełnioną prażoną kukurydzą wgapia się w monitor i rechocze bardziej niż na kolejnych „Piratach z Karaibów”.
W owym głąbińskim kinie dzieje się wiele. Najczęściej sceny rodem z komedii, przeplatają się z tymi pochodzącymi z thrillera, a nawet horroru. Widz często nie wie czy śmiech z jednej sceny nie przemieni się kilka lat później w sceny, przy których dłoń sama wędruje w kierunku serca, a włosy stają dęba.
Nie pamiętamy wystąpienia Andrzeja Leppera, który jechał po posłach niczym po burych sukach? Śmialiśmy się z talibów w Klewkach? I co? Wyszło, że Amerykanie w porozumieniu ze Starymi Kiejkutami, organizują tamże ścieżki zdrowia dla książąt Orientu a szefa Samoobrony już na tym świecie nie uświadczymy. Został „zniknięty”.
A pamiętna Renata Beger? Czyż dziś nie zastępuje jej godnie szef .Nowoczesnej i jego żeńskie podnóżki spożywając na wigilijną kolację użądzoną na biedastoliku ustawionym na głąbińskim korytarzu, pasztet?
Co ten Głąbin ma w sobie, że tak duża grupa ludzi moszcząc swe pośladki w ławach, zwyczajnie durnieje i wykrzykuje niczym w amoku „teraz k... my!” albo wyśpiewuje mądrości „Nie pucz kiedy odjadę”? I jeszcze się tam pchają za nic mając swoją godność...

0 komentarze:

Prześlij komentarz