Obejrzałem to badziewie, które wyprodukowała TVP zarządzana wypielęgnowanymi łapami pana Kurskiego. Badziewie dostało szumny tytuł „Pucz”. To poważne nadużycie. Zwykle podczas puczu giną ludzie. Tymczasem w budynku Sejmu i w bezpośrednim otoczeniu był jedynie kilkudziesięciosekundowy nieboszczyk. Wydmuszko albo Pipuszko padł... Po chwili, gdy w kieszeni zadźwięczał mu telefon, wstał i jakby nic się nie stało odszedł.
Nie uważam tego filmu za totalnego gniota tylko dlatego, że realizatorzy pokazali kilka spraw, o których spora grupa ludzi zamieszkujących nasz piękny i nieszczęśliwy kraj, niespecjalnie zdaje sobie sprawę.
Według tego, co słyszymy chyba codziennie z ust sympatyków opozycji parlamentarnej, uznają się oni za grupę nowoczesnych i tolerancyjnych euroentuzjastów. W filmie zobaczyłem zaś zwykłą bandę chamskich i wulgarnych bęcwałów, którzy o z lekcji o tolerancji musieli nawiać. Rosjanie mają słowo idealnie opisujące zarówno tych, którzy byli w sejmie i próbowali wyprowadzić z równowagi pisowskich posłów, jak i ich sympatyków zgromadzonych pod sejmem. Tym słowem jest „SWOŁOCZ”.
Nie twierdzę, że po główkach reżyserów tego wątpliwej klasy widowiska, w którym znalazło się miejsce na wrzaski myszki agresorki i „śpiewy” Muchy, nie chodziła chęć doprowadzenia do regularnego mordobicia. Ale szeregowy poseł Kaczyński stanął na wysokości zadania i się nie udało. Nie udało się doprowadzić do incydentu, który umożliwiłby wezwanie bratniej pomocy z Brukseli. A były premieru Tusku już się szykował...
Zabrakło tego, zwykle co konstytuuje poważny bunt. Ofiary śmiertelnej. Nowoczesnym euroentuzjastom i ich czerwonym towarzyszom nie udało się znaleźć nikogo, kto zgodziłby się trafić do historii i poświęcić życie. Widać oderwanym siłą od koryta jeszcze nie brakuje do pierwszego. Ale kto wie? Może za rok, gdy całe mnóstwo „organizacji non-profit” będzie się musiało obejść bez państwowego cycka... Wtedy, kto wie?

0 komentarze:
Prześlij komentarz