Czego się tu obawiać? Mamy ciepłą wodę w kranach, internet, smartfony, samochody, żarcie z Biedronki albo Lidla (niektórzy nie wezmą tego do gęby...), a nawet domy z zaparkowaną w garażu kosiarką. Słowem żyć nie umierać. A tu przychodzi taki jeden z drugim i straszy, że to się niedługo skończy. Z wielkim hukiem!
Niektórzy uważają, że świat, który znali i cenili już się skończył. W Polsce przyszedł Kaczor ze sługami, w Ameryce Trump z ferajną, Brexit... Niedługo wybory we Francji, Holandii i u Niemiaszków. Dotychczasowi władcy mogą pójść do kąta, a na ich miejsce szykują się siły, które szczerego socjalistę przyprawiają o dreszcze, płacz a nawet wymioty. Do tej pory siedzieli ludziki o lewicowym wychyleniu w Starbuniach, kombinowali na co to jeszcze by złożyć papiery, aby ich stowarzyszenie lub fundacja została zasilona taką forsą, by można było dalej wcinać na mieście, popijać na mieście i bzykać się z podobnymi im ludźmi sukcesu i mnóstwa czasu. Czasem tylko maznęli sprajem jakąś swastykę na murze, aby móc dalej tropić faszyzm, albo inny antysemityzm... A tu takie Kaczory coś ględzą o tym, że koniec z rozdawnictwem, Soros dostał zdrowo w skórę w USA. Jak żyć premieru Tusku, jak żyć?
Nie powiem, że mi ich troski spędzają sen z powiek. Co jednak z tymi buńczucznymi wrzaskami komisarzy europejskich skierowanymi w stronę nowego prezydenta USA, podczas gdy u siebie mają nierozwiązaną sprawę z przybyszami krajów muzułmańskich? Co będzie z tymi kilkoma milionami młodych mężczyzn, z których zapewne większość wie, jak się obchodzić z kałachem? Tym bardziej, że ładować im ciągle kasę za nic do kieszeni i patrzeć przez palce na kradzieże, pobicia, macanki czy gwałty raczej się nie da. A część młodych ludzi zduraczonych lejącą się z tv politpoprawną papką dalej broni praw „uciskanych” przybyszy (normalnie zakazują im burek i burkini i na dodatek nie pozwalają kraść w sklepach!!!).
No dobra, ale co będzie jeśli we Francji wygra Maryna Le Pen i doprowadzi do wyjścia tego kraju z Unii, a w Niemczech większość się ocknie i postanowi być jednak Niemcami? Czy nie mogą, zarówno Francuzi, jak Niemcy, Holendrzy, Belgowie, Duńczycy i inni, dojść do wniosku, że jednak za dużo u nich ludzi o śniadych obliczach i trzeba ich przegonić? Czy przybysze będą grzecznie czekać, aż ich zapędzą do zakratowanych wagonów i zaokrętują na statki do miejsc, z których przybyli?
No dobra. Powiedzmy, że to się nie zdarzy. Ile czasu trzeba, aby muzułmanie tak urośli w siłę (wiadomo, że oni raczej mają mieszane uczucia co do kontroli urodzeń), że postanowią uczynić z Europy swój dom i wyciąć tych dekadentów z Paryża, Amsterdamu, Brukseli, Berlina, Wiednia... Gdzie oni będą uciekać, bo bronić plazm i wypasionych kuchni raczej nie będą (zresztą kto? Chłopaki, którym się tłumaczy, że mogą bawić się lalkami i chodzić w sukienkach?)
A co z tym strasznym czekistą Putinem i co najmniej milionem Ukraińców w Polsce? Po co ciężki batalion amerykański w Polsce (niby rotacyjnie obecny tu i tam)? Jakie zadanie mają amerykańscy żołnierze na terenie naszego pięknego i nieszczęśliwego kraju? Mają czekać na resztę swoich kolegów, których budzący się Niemcy wykopią prędzej, czy później?
Normalnie mętlik w głowie. A na dodatek Morawieckiemu coraz ciekawsze pomysły do tego sanacyjnego łba przychodzą... Czy słusznie Kaczor i spółka boją się własnego suzerena, który ich wybrał w dyzmokratycznych wyborach, ciągle przykręcając śrubę?

0 komentarze:
Prześlij komentarz