Marsz Niepodległości od kilku lat budzi skrajne emocje. Może to budzić zdziwienie, ale czuwają nad nim głównie ci, którzy podczas jego trwania siedzą w swoich wygodnych fotelach w apartamentach brukselskich, londyńskich czy nowojorskich. Tym czujnym ludziom nie przyjdzie do główek, aby ściągnąć zadek z fotela, wsiąść w samolot i zobaczyć na własne oczy co się rzeczywiście w dzieje 11 listopada po południu w Warszawie. Może wychodzą ze swojego, zawsze słusznego, założenia, że rzucenie pańskim okiem na te sfory dzikich Polaczków nic w ich postrzeganiu świata nie zmieni. Poza tym jest przecież tylu mądrych, otwartych ludzi, robiących szum, zdjęcia i filmy, że doprawdy...
Poza tym zawsze można łgać niczym krzyżacki dyplomata. Z takiego założenia może wychodzić „wielki” uczony, „znawca” zagadnień polsko-żydowskich Jan Tomasz Gross. Nie mógł się powstrzymać i słysząc pobrzękującą sakiewkę w „New York Times”, zareagował z właściwym mu taktem i uczciwością.
Pozwólcie, że przybliżę to, co wyszło spod klawiatury pana Grossa, pokrótce oczywiście i parafrazując, bo przecież niegodnym by porywać się na dokładne tłumaczenie tego mistrza słowa.
Jeśli chcesz dowiedzieć się gdzie zmierza Polska, wystarczy spojrzeć na warszawskie wydarzenia z ostatniej soboty. Dziesiątki tysięcy ludzi - wielu młodych mężczyzn, a także rodzice z dziećmi - przybyli do stolicy Polski, aby świętować Dzień Niepodległości w marszu zorganizowanym częściowo przez dwie organizacje neofaszystowskie. Machali biało-czerwonymi polskimi flagami, wymachiwali płonącymi pochodniami i nosili symbole „białej mocy”. Nieśli transparenty z napisem „Śmierć wrogom ojczyzny” i krzyczeli: „Sieg Heil!” i „Ku Klux Klan!”(...)
Tuzin niesamowicie odważnych kobiet pojawił się, by zaprotestować przeciwko marszowi. Po wymieszaniu z maszerującymi rozwinęły transparent „Stop Faszyzmowi”. Natychmiast zostały zaatakowane. Ich baner został rozerwany na strzępy. Maszerujący pchali kobiety na ziemię i kopali.
Czy te kobiety przesadzały, nazywając maszerujących faszystami? A może jesteśmy świadkami odrodzenia faszyzmu w Polsce? W skrócie: wierzę kobietom.
(Tutaj następuje wyliczenie wszystkich grzechów PiS)
Duch Polaków, który przenosi polski nacjonalizm w tak agresywnie ksenofobiczną artykulację, wynika przede wszystkim z głębokiego umocowania w etniczno-kościelno-religijnej nienawiści, która jest właściwa dla Polski i historycznie była wymierzona w Żydów.
Antysemityzm jest głęboko, historycznie zakorzenionym elementem tego polskiego nacjonalistycznego światopoglądu. Był to ideologiczny kamień węgielny przedwojennej Narodowej Demokracji Romana Dmowskiego, przy którego pomniku rozpoczął się w tym roku marsz Dnia Niepodległości. Organizacja młodzieżowa, która pomogła zorganizować marsz w Warszawie, jest następcą faszystowskiego odgałęzienia partii, której członkowie wychodzili na ulice w latach trzydziestych, aby bić Żydów i ciąć ich żyletkami mocowanymi do drewnianych lasek. Ci, którzy maszerowali w sobotę, są spadkobiercami owego ohydnego dziedzictwa.
Polscy przywódcy wypuścili z butelki złego dżina. To, czego byliśmy świadkami na ulicach Warszawy, stanowi zagrożenie nie tylko dla liberalnej demokracji w Polsce, ale także dla stabilności i dobrobytu całej Unii Europejskiej.
Połowa z sześciu milionów żydowskich ofiar Holokaustu to Polacy. Dwa miliony Polaków zostało zabitych podczas okupacji niemieckiej. Ile zgonów jest koniecznych, aby przywódcy przekonali się, że słowa i idee mogą zabić?
Część tekstu pominąłem celowo. Była to właściwie kalka z publikacji wziętych z żydowskiej gazety dla Polaków i utrzymana w taki tonie, jak reszta tekstu, czyli mieszanka prawdy i konfabulacji. Jeśli ktoś z moich incydentalnych czytelników bierze słowa Grossa za dobrą monetę, niech odszuka na youtube relację z Marszu Telewizji WRealu24. O ile oczywiście jeszcze jest. Jest!
Nie twierdzę bynajmniej, że w Marszu nie brali udziału szowinistyczni nacjonaliści, bo wypowiedzi byłego rzecznika Młodzieży Wszechpolskiej wyraźnie na to wskazywały, ale był to margines. Czy oprócz owego marginesu znaleźli się prowokatorzy? Całkiem możliwe, bo kupić bluzę patriotyczną, zamówić baner z odpowiednią treścią to małe Miki. A usłużne aparaty znajdą się błyskawicznie i rzeczywiście. Zdjęcia wzbogaciły teksty, które były ponoć przygotowane jeszcze przed wydarzeniem.
Co do Grossa to wcale się mu nie dziwię. Skoro raz zaczął nagonkę, to kontynuuje swoją pracę w duchu swojego „wielkiego” poprzednika Jerzego Kosińskiego. W końcu nikt nie będzie potrząsał sakiewką, gdy będzie chwalił mieszkańców Polin. Prawda?

0 komentarze:
Prześlij komentarz