Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

poniedziałek, 20 listopada 2017

Nacjonalizm i postęp - ciągła walka

listopada 20, 2017 Posted by Onufry Okowita , , , , , , No comments

Chyba wczoraj na jednym z portali społecznościowych, który niektórzy nazywają pejsem, zdziwiono się, że wyraziłem opinię, iż Niemcy, czy Brytyjczycy to wrogowie Polski. To było rzecz jasna zbyt duże uproszczenie. Zwykli, szarzy Brytyjczycy czy Niemcy mają wprawdzie Polaków za gorszych od siebie, ale nie czują do nas wrogości. Chyba, że stracą na rzecz naszego rodaka pracę.
Chodziło mi właściwie o ludzi, którzy wprawdzie mają w swoich kenkartach wpisaną narodowość taką lub inną, ale czuję się bardziej ponadnarodowymi Europejczykami. Tacy Europejczycy są totalnymi duchowymi ateuszami, zaś w sferze cielesnej hedonistami o niebywałych i niesprecyzowanych apetytach seksualnych (stąd ten zadziwiający pęd do legalizacji wszelkich zaburzeń). Do tego dochodzi niesamowite pożądanie władzy i pieniędzy, najlepiej spadających z nieba.
Brzydzi mnie takie stowarzyszenie kreatur, tym bardziej, że chce zburzyć wszystkie enklawy sprzeciwiające się postępowi reprezentowanemu przez, opisane wyżej po łebkach „elity”. Gdy takie „elity” mają przed oczami kraj, który ośmiela się mówić nie - tak pojmowanemu postępowi - wtedy walą weń jak w bęben. A gdy słyszę, że ci ludzie chcą stworzyć z niemal całej Europy jedno państwo, które będzie ingerowało w niemal każdy aspekt naszego życia, wtedy zaczynam się bać. Marks i jego pogrobowcy ze Spinellim na czele mogliby poczuć satysfakcję, że ich wizja właśnie się spełnia.
Oczywiście na naszym gruncie również nie brakuje takich, którzy w te pędy będą giąć karki, padać na czworaka, wiązać buty, a nawet używać języków by wylizywać nieczystości niedokładnie oczyszczone przez współczesnego wielmożę po tej dłuższej czynności fizjologicznej, po to tylko by nowi panowie połączonej Europy to w ich łapska scedowali zarządzanie krajem położonym między Odrą i Bugiem. Słowem w Polsce ma zapanować postęp.
Nie pierwszy to już raz. Ci, którzy nie przysypiali na lekcjach historii, wiedzą o kilku falach postępu i potrafią je bezbłędnie zlokalizować na osi czasu. Chyba stosunkowo najmniej znanym okresem, w którym szalał na naszych ziemiach postęp, był czas niedługo po Powstaniu Styczniowym. Poniżej przytoczę fragment tekstu autorstwa Zygmunta Bałuckiego (B. Ostoi) z 1903 r. świetnie opisującego nastroje odległe przecież w czasie.
„Wspólne antypatie «postępowego» obozu skoncentrowały się na «szowinizmie» polskim, ale polskim wyłącznie. Nie jest bowiem w jego oczach objawem szowinizmu ze strony żydów, jeżeli ci szkalują w swej 'prasie' wszystko, co trąci polskim narodowym ruchem, a za pomocą burd publicznych nie pozwalają wytykać swych wad notorycznie znanych; nie jest szowinizmem ani dążenie Rusinów do wyrzucenia Polaków z ich siedzib, ani nawet nawoływanie do prostego ich wytępienia, "ale jest nim polski nacjonalizm, który chce dla swego narodu tak 'silnej' indywidualności, jaką mają wszystkie inne. I tu jest kamień obrazy zasad wszechludzkich: wolno nam być stronnictwem opozycyjnym, walczącym z uciskiem, ale nie wolno nam się uważać za samoistny naród, chcący się sam rządzić u siebie i kierować swymi losami tak, jak nasza przyszłość tego wymaga; wolno nam protestować przeciwko bezprawiom w imię ludzkości,' ale nie wolno stwierdzać praw swego bytu, o ile to komukolwiek' nie, jest na rękę. Na. szali mechanicznej kładą nasi arbitrzy sprawiedliwości z jednej strony ołowiane ciężarki wszechludzkiego postępu, z drugiej żywe serce narodu i mają czyste sumienie, gdy tamte je przeważą.
(…) Wspólna metoda myślenia, oparta na logokracji i mechanicznym operowaniu konwencjonalnymi pojęciami, nadaje postępowej opinii nadzwyczajną jednolitość w ocenie zjawisk społecznych. Ocena ta nie ma nic wspólnego z ich zrozumieniem, nie polega bowiem na wyprowadzaniu wniosku z faktów, ale na podciągnięciu zjawiska pod jeden z patentowanych terminów.
Socjalizm w Polsce nie jest to ruch konkretny w danym czasie i miejscu, mający swoje właściwości, wyciskający swe dodatnie lub ujemne piętno na życiu naszego społeczeństwa, ale część integralna ogólnoeuropejskiego ruchu, «dążącego, jak mówią, do poprawy losu klas pracujących». Tak pojęty ruch nie potrzebuje się wykazywać żadnymi zasługami wobec swego społeczeństwa, żadnymi własnymi zdobyczami, wystarcza tu wyliczenie zasług i zdobyczy na arenie wszechświatowej, wyrwanych z różnych krajów i czasów. Z tego punktu widzenia ma to nawet większą bo efektowniejszą wartość, jeżeli socjaliści niemieccy przemówią w obronie narodowych praw Polaków, niż gdyby to uczynili socjaliści polscy; od nich tego się nie wymaga, skoro «nawet tamci» to czynią.”

Czy oprócz okoliczności coś się zmieniło?

0 komentarze:

Prześlij komentarz