Mała dziewczynka, tak na oko 6 – 7 lat, została wprowadzona do sali, w której zgromadziła się pod jedną ze ścian grupka kilkunastu osób obojga lub więcej płci. Na podłodze, w samym środku pomieszczenia leżał nagi człowiek, wykazujący duże podobieństwo do mężczyzny. Obok niego klęczała kobieta, która miała za zadanie oswoić dziewczynkę z dotykiem nagiego faceta. Spod ściany na całą scenę patrzyła z uwagą reszta zgromadzonych.
„Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.” Stare przysłowie. Cholernie prawdziwe. Doprawdy, zaobserwować to nader łatwo. O ile te trzydzieści lat temu dzieciaki mnóstwo zachowań czerpały od swoich rodziców, ewentualnie ze szkoły, tak obecnie, dołączyły do tego tv z setkami kanałów, rozwrzeszczane radio czy internet. A dzieciaki chłoną. Zdają sobie z tego sprawę wszyscy zainteresowani. Im wcześniej można dotrzeć do dziecięcia, tym łatwiej je ukształtować. Gdy do przedszkoli wchodzą księża, czy katechetki, rodzice części dzieci dostają spazmów. Bo taki klecha może dziecku naopowiadać o jakimś Bogu, czy innym Jezusie i jeszcze zmolestować, źle dotykać. Gdy do tych samych przedszkoli wkraczają „specjaliści” od edukacji seksualnej, ta wrzeszcząca poprzednio grupka, obecnie przyklaskuje, bo oni nauczą dziecko dobrego dotyku. Oczywiście uprościłem, to ponad miarę, ale po to człowiek posiada mózg, żeby go od czasu do czasu używać. A nie tylko obmyślać nowe sposoby obłudnych tłumaczeń swoich wyborów.
Nie jesteśmy pierwszymi, którzy zdają sobie sprawę z tych oczywistości. Na początku szesnastego wieku niejaką sławę zyskał człowiek, mówiący polskim królom prawdę prosto w oczy. Oczywiście rozstałby się z żywotem nader szybko, gdyby nie jedna okoliczność łagodząca. Był bowiem błaznem. Znana w pewnych kręgach historyjka, celnie trafia w przypadłości kondycji ludzkiej. Przywołam ją posługując się cytatem z Ludwika Stommy:
„Innym znów razem ganiono Stańczyka za opowiedziane w przytomności panien z fraucymeru nieprzystojne anegdotki.
— Jedno z dwojga, odrzekł błazen, jeśli to rzeczywiście prawe panny, to niczego z tego, co mówiłem, nijak nie mogły zrozumieć; jeśli zaś zrozumiały, to nie ma co na mnie fukać, nie takie to znowu panny, skoro tak dobrze wiedzą, co się na świecie dzieje...”
Miał rację. Bez wątpienia do grona dam dworu czasem trafiały i takie sienkiewiczowskie Danuśki, ale szczególnie na dworach renesansowych monarchów, czy możnych szybko traciły niewinność. Śluby kilkunastolatek i ich równolatków były wówczas normą. Nawet Mahomet miał tyle „przyzwoitości”, że ożeniwszy się z sześcioletnią Aiszą, poczekał cierpliwe z nocą poślubną, aż ta ukończyła 9 lat.
Obejrzeliście filmik? Może youtube go nie wywali w te pędy. W każdym razie całe to zgromadzone pod ścianą grono, tę młodą naganiaczkę i tego nagusa stawiam w jednym szeregu z bisurmańskimi starcami, plebanami i całą resztą swołoczy pragnącej sycić się dziećmi. Na końcu zacytuję jeszcze fragment z manifestu homoseksualistów ułożonego przez Michaela Swifta. Niektórzy uważają, że Swift napisał go, aby zadrwić z sobie tylko wiadomej grupy społecznej. Dla innych ten typek jest wariatem. Niemniej tekst został opublikowany w 1987 roku w „Gay Community News” i zyskał sporą popularność.
„Zgwałcimy waszych synów, symbol waszej kruchej męskości, waszych płytkich marzeń i prostackich kłamstw. Uwiedziemy ich w waszych szkołach, w waszych internatach, w waszych siłowniach, w waszych szatniach, w waszych halach sportowych, w waszych seminariach, w waszych organizacjach młodzieżowych, w toaletach waszych kin, w waszych wojskowych barakach, w waszych zajazdach dla kierowców ciężarówek, w waszych klubach dla panów, w sejmach i senatach - wszędzie, gdzie mężczyźni są razem z mężczyznami. Wasi synowie staną się naszymi posłusznymi sługami. Zostaną przerobieni na nasz obraz i nasze podobieństwo. Będą nas łaknąć i wielbić.
Wy, kobiety, domagacie się wolności. Mówicie, że mężczyźni już was nie zadowalają, że was unieszczęśliwiają. My, koneserzy męskich rysów i męskiej sylwetki, odbierzemy wam zatem waszych mężczyzn. Będziemy ich zabawiać, uczyć, przytulać, gdy płaczą. Kobiety, mówicie, że wolicie żyć w swoim własnym gronie niż z mężczyznami. Więc żyjcie w swoim gronie. Damy waszym mężczyznom rozkosz, jakiej wcześniej nie znali, ponieważ my też jesteśmy przede wszystkim mężczyznami, a tylko mężczyzna wie, jak naprawdę sprawić rozkosz drugiemu mężczyźnie; tylko mężczyzna potrafi pojąć głębię i emocje, umysł i ciało drugiego mężczyzny(...)”
0 komentarze:
Prześlij komentarz