Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

czwartek, 2 lipca 2020

Panie Cejrowski słabiutko!

lipca 02, 2020 Posted by Onufry Okowita , , , , No comments

(Tekst archiwalny) Ciężko mi się do tego zabierać, bo przez długi czas ceniłem zdanie Wojciecha Cejrowskiego. Jego seria „Boso” była jedną z niewielu, na które chodziłem do rodziny czy znajomych po tym, gdy wywaliłem z domu telewizor. Jednak wszystkie odcinki obejrzane, a Cejrowski zaczął pojawiać się na jutubie. Im więcej wystąpień, tym więcej polityki. W pewnym momencie zaczęło się robić słabo.


Tym momentem była wypowiedź, w której przekonywał o miałkości, jak on to mówił, ruskiej kultury. Pomyślałem: „Panie Cejrowski! Pieprzysz pan!” Już tam pies drapał Puszkina, Lermontowa, Tołstoja, Dostojewskiego, Czechowa, Szestowa, czy Bułchakowa. Mogę się bez nich obyć! Ale Czajkowski, Rimski-Korsakow, Szostakowicz, Skriabin, Głazunow, Strawiński, Prokofiew, Musorgski, Rachmaninow (co ciekawe część z wymienionych ma polskie korzenie), czy dziesiątki innych pomniejszych??? Kim oni byli panie Cejrowski? Mierzwą? Tu mała próbka pochodząca z opery „Borys Godunow” Modesta Musorgkiego (może pan powiedzieć, że to tak odmienne od tego co leci u pana z odbiornika, iż nie jest pan w stanie ocenić – rzeczywiście muzyka country i opera to dwa światy):

Wtedy pierwszy raz przyszło mi do głowy, że pan Cejrowski kwalifikuje się do tych, co bardziej Rosji nienawidzą, niż Polskę kochają. Miał rację Roman Dmowski. Nieważne jak ułożyłyby się stosunki międzynarodowe, zawsze znajdzie się grupa takich właśnie nienawistników w stylu ukraińskich szowinistów narodowych. Wtedy również dotarło do mnie, że nazywając wszystkie narody będące częścią Rosji Ruskimi, jest pan Wojciech człowiekiem mniejszym od tego, którego postać rozmyślnie buduje. I ta małość może wynikać z podłoża emocjonalnego.
A emocje u pana Cejrowskiego mało skomplikowane. Z kolei teraz ja trochę uproszczę. Ludzie zamieszkujący świat dzielą się na komuchów, socjalistów, katolików, konserwatystów chrześcijańskich i całą resztę. Ruscy i Chińczycy są dla WC komuchami. Komuchów trzeba zwalczać. Prezydent Trump głośno gada o walce z komunizmem, socjalizmem, terrorystami i takimi tam, których nie lubi Ameryka, więc jest spoko i trzeba go wspierać ze wszystkich sił. I ta dziwna miłość do prezydenta Trumpa zaślepia pana Wojtka tak bardzo, że pewnych kwestii nie dostrzega, albo je bagatelizuje.
Ot choćby sprawa roszczeń – uroszczeń, które organizacje żydowskie wysuwają w kwestii mienia bezspadkowego w stronę Polski. Sprawa w gruncie rzeczy jest prosta. Pierwszego września 1939 roku Niemcy napadły na Polskę. Założyły na części terytorium przedwojennej Polski Generalną Gubernię. Od 1941 roku ich żołnierze zaczęli planowo mordować Żydów, wyłapanych wcześniej na terenach okupowanej Europy, w obozach zbudowanych w tejże Guberni. W międzywojennej Polsce żyło najwięcej przedstawicieli tej mniejszości w porównaniu do reszty Europy, więc siłą rzeczy najwięcej polskich Żydów zabito rękami niemieckich katów lub wywodzących się z innych narodowości garnących się do oddziałów SS. Teraz organizacje żydowskie doliczyły się, że Polska jest winna im bilion złotych za mienie osób zamordowanych przez okupantów. Ci Żydzi nie pozostawili ani jednego spadkobiercy. Ustawa 447 została ratyfikowana przez Kongres, a podpisał ją bohater pana Cejrowskiego prezydent Trump.
Co na to pan Cejrowski? Bzdurzy, że prezydent Duda powinien powiedzieć Trumpowi, że w Polsce jest takie same prawo dotyczące mienia bezdziedzicznego, jak w USA czy Izraelu. I to według WC ma załatwić sprawę. Panie Cejrowski myślisz pan, że Trump i jego administracja o tym nie wie? Zlituj się pan, bo pęknę ze śmiechu! Oni mają to głęboko w rzyciach. Większość systemu bankowego amerykańskiego jest obstawione przez różnych -baumów, -smithów, -feldów itp. Umiesz pan wyciągać wnioski?
Miłość do prezydenta Trumpa idzie u Wojciecha Cejrowskiego jeszcze dalej. Weźmy choćby sprawę konfliktu ekonomicznego rozgrywającego się między USA i Chinami. W jednej z ostatnich audycji „Studio Dziki Zachód” w Radio Wnet (link poniżej) Wojciech Cejrowski wypowiedział się na temat wojny celnej, która trwa od stosunkowo niedawna między dwoma mocarstwami. Pozwolę sobie zacytować tę wypowiedź (jeśli chcecie odsłuchać całość zapraszam poniżej):
„Chiny proszą grzecznie o spokojne i ciche negocjacje w sprawie sporu o cła. Wszyscy mówili, gdy Trum wchodził w tę wojnę celną, że Trump ją przegra, gdy tymczasem okazuje się, że Chiny klęknęły na jedno kolano i proszą o spokojne i ciche negocjacje. Sami wystosowali prośbę. Wysoki urzędnik chiński – to wiadomość z dzisiejszego poranka z amerykańskiej telewizji, czyli tam z wczorajszej nocy pewnie – wysoki urzędnik zwrócił się o takie negocjacje do Stanów Zjednoczonych, gdyż azjatyckie rynki opadły na ryje swoje, a chińska waluta spadła do nianiższego poziomu, jeśli chodzi o jej wartość na rynkach międzynarodowych, do najniższego poziomu od jedenastu lat pod wpływem tych twardych negocjacji Trumpa. (…) Biznesmen Trump ograł w pewnym sensie Chiny, wymusił na nich sprawiedliwość, bo Chińczycy mieli cła nałożone na towary amerykańskie, nie wspominając o europejskich, polskich, niemieckich, francuskich, angielskich. Na wszystko co wjeżdża do Chin są cła.”
Na początek pytanie: skąd pan Cejrowski to wie? No sam powiedział, że z amerykańskiej telewizji. Pytanie drugie: skąd wie, że amerykańska telewizja mówi prawdę? Panie Cejrowski może dlatego, że jest amerykańska?
Nie jestem znawcą Chin, chociaż od ładnych kilku lat sporadycznie czytam na ten temat. Przeczytałem kilkanaście lat temu pewną wyśmienitą i bardzo popularną swego czasu w biznesowych kręgach książkę Sun Tzu „Sztuka wojny”. Zostało mi z niej stosunkowo niewiele w pamięci, ale mogę zwrócić uwagę, na rolę jaką ten starożytny myśliciel przykładał do wprowadzania przeciwnika w błąd. Trzeba mieć uwagę mocno zaprzątniętą innymi sprawami, aby nie zauważyć, że w jednym zdaniu wysoki chiński urzędnik zawarł co najmniej dwa komunikaty: jeden to mało zawoalowana obraza amerykańskiego prezydenta (jesteś gościu prostakiem z rozdartą gębą) i ostrzeżenie umieszczone w słowach: grzeczna prośba. Na moje oko, słabe przecież, wygląda to tak, że Chiny mówią: ok, cieszcie się z tego, że powiedzieliśmy, że wygraliście. Chińska sztuka dyplomacji liczy ponad 2 tys. lat, więc...
To jedno. A drugie to słowa pana Cejrowskiego o tym, że chińskie towary były sprzedawane w USA bez doliczania ceł i o tym, iż azjatyckie giełdy opadły na ryje swoje. Dużo mi to nie zajęło. Trafiłem na bloga profesora Bogdana Góralczyka, który w Chinach i innych krajach Dalekiego Wschodu spędził ładny kawałek czasu:
„Czy prezydent Donald Trump dał się w ostatniej chwili przekonać innym przywódcom na szczycie G7? A może wziął pod uwagę negatywne sygnały z giełd i amerykańskiego biznesu? Sam napisał, że pojawiły się nowe, pozytywne sygnały z Pekinu. Zanim jednak przywódca USA wypowiedział się w Biarritz w porozumiewawczym tonie, sytuacja wydawała się groźna.
Dwa fakty z 23 sierpnia zachwiały giełdami (Dow Jones zanotował tego dnia spadek o ponad ó00 punktów, Nasdaą spadł o 3 proc.) i postawiły przed światową gospodarką wyzwania trudne jeszcze do pełnej analizy i oceny.
Rankiem Chińczycy ogłosili podniesienie swych ceł na amerykańskie towary wartości 75 mld dolarów. Zapewne byli zdesperowani brakiem postępów w prowadzonych rozmowach albo mieli przecieki lub wiedzę, że Amerykanie nie tyle dążą do porozumienia, ile raczej idą w odwrotnym kierunku.
Jeszcze tego samego dnia prezydent Donald Trump, jak zwykle na Twitterze, tyle że tym razem w tekście dłuższym, bo aż czteroczęściowym, poinformował, że od 1 października USA podniosą cła na chińskie towary już obłożone podwyższonymi cłami, z 25 do 30 proc. Dodatkowo od 1 września podwyższą cła z 10 do 15 proc. na pozostały import z Chin wart 300 mld dolarów. W ten sposób podwyższone stawki celne będą obejmowały praktycznie cały import z Chin.” Warto przeczytać cały tekst, który znajdziecie pod tym adresem: https://tiny.pl/t1fsj
A zatem panie Cejrowski potrafił pan (albo pańscy ludzie) znaleźć ciekawe rzeczy dotyczące pożarów w Amazonii, ale w sprawie opisanej powyżej poległ pan na całej linii. Dobra nie wyzłośliwiam się dalej (a mógłbym), chociaż od człowieka, który uważa się za prawicowca spodziewałbym się więcej.
Ten materiał z Radia Wnet znajduje się poniżej:

0 komentarze:

Prześlij komentarz