Niepoprawnie politycznie, to co w duszy gra. Piszę po polsku.

poniedziałek, 12 października 2020

Nobel - srobel

października 12, 2020 Posted by Onufry Okowita , , , , No comments

Kilka dni temu przyznano literackiego Nobla. Dostała go amerykańska poetka Louise Glück. Wikipedia i lewicowe portale podkreślają, że posiada ona żydowskie korzenie. Zastanawia uwypuklenie tego faktu. Zresztą nie tylko w przypadku tej literatki. Jakie to ma w końcu znaczenie? A może ma? Dostała Nobla mimo tego, czy właśnie dlatego? Gdyby stało się to mimo, wtedy można by wnioskować, że Glück wielką poetką jest. W drugim przypadku... "Tego się domyśli nawet niespecjalnie rozgarnięty muł" - jak porykiwała swego czasu Formacja Nieżywych Schabuff.

Skłaniam się ku temu drugiemu wytłumaczeniu. Przeczytałem te kilka wierszy, które przetłumaczyła na polski Julia Hartwig. Słabo. Początkowo sądziłem, że coś mogło uciec w tłumaczeniu, ale nie. Przeczytałem je w oryginale. To samo wrażenie. Sięgnąłem po jeszcze jeden, "Vespers", w którym poetka oznajmia światu swój żal z powodu tego, iż jej pomidory dotknęła zaraza. Mało! Na dodatek ktoś (nie wiem oprysk, czy Bóg) ich nie uchronił ich od tego losu. Gdyby wiersz napisało dziecię dziesięcio - czy jedenastoletnie zachwyciłbym się. Jednak Glück miała wtedy niemal 50 lat. Zatem... Zresztą można do nich bez problemu dotrzeć. I przekonać się osobiście.
Ku zastanowieniu zostawię poniżej lament polskiego poety nad utratą słuchu. Znacie Ferdynanda Kurasia? Jeśli tak, to czapka z głowy! Czytam obecnie jego wspomnienia i co kilka stron zastanawiam się, jak właściwie chłopskim synom i córkom, szczególnie tym, których rodzice nie posiadali nawet morgi ziemi, udało się przeżyć...
"Żegnajcie mi zatem wszelkie głosy natury, któreście duszy mej przez krótkość pacholęctwa mego pokrzepieniem były.
Żegnaj, świergocie przywiązanych do strzechy wioskowej wróblich gromadek i ty, lotnych jaskółek szczebiocie u poddasza.
Żegnaj, cudowny hymnie szarego skowronka, zawieszonego w wiosenne poranki nad budzącą się z letargu zimowego ziemią.
Żegnajcie, rzewne słowików trele, zamieniające w przybytek aniołów ciszę wonnych wieczorów wiosennych.
Żegnajcie, wy polnych świerszczów ćwierkania wśród tchnących aromatem pól w jasne letnie dzionki i ty, czarowna żabich chórów kapel, w przednocki majowe.
Żegnajcie, szmery wód i poszumy pól "wyzłacane pszenicą, posrebrzane żytem".
Żegnajcie, kochane dźwięki serdecznych słów matki, ojca i braci.
Wdzięczna melodjo pastuszej ligawki, srebrzysty głosie dzwonka, krówek poryki, koników rżenie - żegnajcie, żegnajcie!"

0 komentarze:

Prześlij komentarz